niedziela, 15 lipca 2012

WOŁCZYN!


Najlepsze sześć dni w życiu szkoda, że tak szybko to wszystko zleciało. Zdecydowanie za szybko. Ale warto było pojechać, nie żałuję! fajnie, że nam cały namiot oblazły mrówki i inne dziwne stworzenia, które z dnia na dzień się mnożyły. A żywe mrówki wynosiły swoje koleżanki, które wcześniej zostały zabite jakimś butem, hahahaj. Fajnie, że zasnęliśmy na kazaniu, a jakaś nieznajoma musiała nasz budzić, hahaha. Najlepsze były kible i kilometrowe kolejki do nich. A restauracji w której zawsze coś spieszali nigdy nie zapomnę. Biegnięcie przez ulewę do sklepu, który jak się okazało z powodu braku prądu nie mógł nam nic sprzedać. Słoniu chodzący ze swoją żółwią skorupą na plecach, chęć pójścia w środku nocy do sklepu spożywczego otwartego 24 na dobę! Chodzenie w śpiworze do biedronki i nie tylko. Rozwalenie jakieś metalowej barierki w biedronce <ok> koooooooncerty i wiele innych! Klaudia, Martyna, Wera, Słoniu, Juchas... dziękuję! zdjęcia i filmy dojdą za dwa tygodnie, podobno. Więc czekajmy, czekamy. Mam tylko kilka jakiś z telefonu.


 
 


 








zbieranie podpisów na koszulce od wszystkich uczestników,
za co nagrodą była koszulka, hahaj ♥


powrót do domu ;(



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz