niedziela, 28 września 2014

This is my 18!


Hej! Witam Was dziś po raz pierwszy jako dorosła pełnoletnia osoba! Tak bardzo oczekiwałam dnia moich urodzin aż w końcu nadszedł ten 26 wrzesień! Wczoraj dzięki rodzicom miałam najlepszą urodzinową, rodzinną imprezę! Było dużo stresu, przygotowań, organizowania, załatwiania a i tak wszystko wyszło idealnie. Bardzo miło spędziłam ten dzień! Dostałam cudowne, szczere i jak dla mnie wzruszające życzenia i piękne prezenty! Każdy trafiony! Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować wszystkim co zrobię na pewno jeszcze z kilka razy przy najbliższej okazji i oczywiście podziękowania rodzicom, nie tylko za zorganizowanie urodzin, ale za te 18 lat, za to wszystko co zdarzyło się po drodze.


Alutka!
Nie jesteś już malutka
Masz już osiemnaście lat,
Możesz ruszać w dorosły świat
Weź ze sobą Piotrusia,
I nie wołaj już "mamusia"
Ubierz adidasy do biegania nowe,
Plany na odchudzanie masz już gotowe?
Jesteś wspaniałą dziewczyną,
Dziś racz się szampanem, nie maliną
Bierz czasem gitarę i graj,
Nieważne, czy to luty czy maj
Dziś życzenia, uściski i całusy,
Lecz uważaj na świata pokusy
Miej uśmiech na codzień,
On Ci pomoże w każdej przeszkodzie
Niech się spełni każde Twoje marzenie,
Przyjaźń pomoże Ci Twoich życzeń spełnienie
Dziś baw się do rana wspaniale,
Osiemnastkę wspominaj doskonale!


Taki kochany wiersz dostałam od Mamy!

wtorek, 9 września 2014

Czy będziesz walczyć dalej?


Czasami przychodzi taki moment kiedy postanawiasz się poddać. Jest to jedyna decyzja na obecną chwilę, która wydaje Ci się słuszna. Być może dla Ciebie już nie ma jakieś większej znaczącej różnicy czy się poddasz czy będziesz walczyć dalej. Ale niezależnie od wszystkiego, niezależnie od drogi którą idziesz zawsze masz osobę, która Ci w tej wędrówce towarzyszy - Jezusa. Życie to wielkie przeciąganie liny między potrzebą troski o innych, chęcią czynienia dobra a chęcią rezygnacji. Niezależnie od tego jak nisko się czasem upada nie ma co się poddawać, to może oznaczać tylko jedno, że już nic się dla Ciebie nie liczy a starania są bez sensu. Czasem mimo bólu, smutku warto iść dalej. Jezus właściwie całe życie idzie obok nas i czuje wszystko co my czujemy, ale pomaga nam wtedy jeżeli Go o to poprosimy. Nie ma po co iść w pojedynkę. Każdy chce mieć przyjaciela, po to żeby nie zostać samym kiedy podwinie się po drodze noga. Jeżeli pójdziesz sam i upadniesz trochę czasu może minąć zanim znów wstaniesz. A jak wybierzesz za przyjaciela Jezusa będzie dla Ciebie taką podporą, kiedy będziesz czuł się bezsilny czy słaby weźmie Cię na ręce i poniesie byś tak nie cierpiał. Jeżeli wytrzymasz - Twoje starania nie będą na marne. To bez sensu całe życie czuć się nieudacznikiem i nie mieć odwagi zawalczyć. Pozwól sobie pomóc i następnym razem kiedy będziesz musiał zrobić coś trudnego, ryzykownego nie wycofuj się tylko wierz, że cokolwiek się stanie a będzie to w rękach Jezusa będzie dobre. Co dalej myślisz, że do niczego się nie nadajesz? Nawet jeżeli coś nie stanie się według Twoich wyobrażeń pamiętaj, że dopóki robisz co możesz - to wystarcza. Wiara czyni cuda.


Dzięki za przeczytanie! Miłego dnia! :)

wtorek, 2 września 2014

Jak uczyć się by zrozumieć?


W tamtym roku pojawił się u mnie na blogu post "Najlepszy sposób na naukę" oczywiście według mnie. Postanowiłam, że teraz też napiszę, ale od razu z góry zaznaczę, że jest zupełnie inny niż te które możemy przeczytać teraz u każdego związku z rozpoczętym rokiem szkolnym :) Jest to bardzo prosta według mnie metoda i jeżeli kogoś tym zachęcę to stosuję się do niej od roku i widzę bardzo fajne efekty. Mam zdecydowanie lepsze oceny :)


Po pierwsze staraj się nie patrzeć na innych! Nie patrz na to jakie ktoś ma oceny. Nie patrz na to czy są od Ciebie lepsi, nie patrz na to, że koleżanka z ławki zawsze dostaje o stopień lepszą ocenę. Ucz się dla radości zdobywania wiedzy! (tak wiem.. to trudne hehe ale wykonalne!) No i przede wszystkim nigdy nie daj sobie wmówić, że czegoś nie dasz rady zrobić, bo zazwyczaj to kwestia nastawienia psychicznego. Zrobisz to! Nauczysz się! Co jest najważniejsze? Skupienie. Często nawet zasiadamy już do nauki, ale pojawiają się rozproszenia i zamiast myśleć o tym czego mamy się nauczyć myślimy o tym, że za godzinę zaczyna się fajny serial (M jak miłość hehe) Jak uniknąć rozproszeń? Zrób to co ja. Staram się odsunąć wszystkie nie potrzebne myśli i króciutkimi słowami się modlę. "Boże, wiem że jestem wstanie się tego nauczyć, mogę się tego nauczyć" Często nauka kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, ale nie musi tak być! W spokoju otwórz książkę i przeczytaj sobie temat, spróbuj sobie przypomnieć co było na tej lekcji w szkole. Kiedyś myślałam, że wszystko trzeba kuć na pamięć, żeby było idealnie! ale nie myśl głupio jak ja. Przeczytaj raz, drugi potem spróbuj powiedzieć to sobie własnymi słowami i na tym zakończ. Umiesz. No i na koniec.. Przed sprawdzianem kiedy dostaniesz kartkę czy tam wołają Cię do odpowiedzi nie panikuj (chodź tak wiem, ciężko nie panikować) Na spokojnie wszystko. Przed zaczęciem pracy możesz krótkimi słowami się pomodlić i do dzieła! Tylko pomyśl - nie jesteś z tym sama, Bóg Ci pomoże. Wcale nie trzeba dużo robić! Nie wiesz jak to możliwe? Nie martw się ja też, hehe ale jestem bardziej wyciszona i spokojna idąc do odpowiedzi czy nawet wtedy kiedy pisze jakiś test. Super uczucie. Spróbuj i Ty! Niczego nie tracisz, spróbuj tej metody.


Dzięki za przeczytanie! I powodzenia wszystkim w nowym roku szkolnym! Nawet jeżeli podwinie Wam się gdzieś po drodze noga to spoko, przecież człowiek jest tylko człowiekiem nie jest w stanie dokładnie wszystkiego robić.. Ważne żeby wstać. Będzie dobrze, trzymam za Was wszystkich kciuki! :* :*

środa, 27 sierpnia 2014

To podróż naszego życia


"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie. Coś wydarza się kiedy najmniej się tego spodziewasz i kieruje Cię ku przyszłości jakiej sobie nie wyobrażałeś. Dokąd? To podróż naszego życia. Poszukiwanie światła. Jednak czasem żeby znaleźć światło trzeba przejść przez największy mrok. Każdemu jest coś przeznaczone, ale nie każdy chce to odkryć."

Najmniejszy drobiazg ma wpływ na nasze wielkie życie? Właśnie od małych na pozór nic nie znaczących rzeczy czy wydarzeń wszystko się zmienia. Coś małego się wydarzyło i to kieruje nas dalej i dalej. Podróżujemy i wciąż do czegoś dążymy, często zmieniamy kierunki drogi którą przemierzamy. Czasami wydaje się nam, że wciąż idziemy pod górkę, że jest za ciężko, zbyt boleśnie, inni idąc jakoś mają lżej? Jeżeli wciąż masz pod górkę nie ma co się załamywać. To wszystko po to, żeby potem było lżej, żeby potem było z górki. W życiu zachowana jest równowaga. Każde cierpienie kiedyś zamienia się w radość. A każda radość nie trwa wiecznie i często zastępuję ją smutek. Grunt to iść mimo wszystko. Każdy inaczej przeżywa swoją podróż, swoje życie i jeżeli ktoś będzie chciał oceniać Twój wybór drogi.. daj mu swoje "buty" i niech spróbuje iść tam gdzie Ty szedłeś, niech przejdzie to co ty przechodziłeś, niech przeżyje każdy Twój smutek, ból, cierpienie. Niech będzie tak silna jak Ty kiedy Twoja wytrwałość wisiała na włosku, i niech upadnie tam gdzie Ty i tak samo wstanie. Dopiero wtedy może ocenić Ciebie i Twoje wybory, ale sądzę, że to ją przerośnie. To niezwykłe jak nieoczekiwane zwroty przybiera życie. Rzeczy najzwyklejsze są rzeczami najlepszymi, nigdy nie wiemy do czego nas doprowadzą.





Miłego dnia :)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

miasto, plaża, karuzele.


Hej! Dzisiaj drugi post odnośnie mojego pobytu nad morzem a zarazem ostatni. W kolejnych postach pojawią się na pewno jeszcze jakieś zdjęcia z Mielna, ale będą to już posty tematyczne. Pełno energicznych młodych ludzi, ładne plaże, zimne morze, ładny mały przytulny pokoik, spacery po mieście, zachody słońca, wschody słońca (haha nie no żartuję, nie wstałam ani razu) pyszne zdrowe jedzenie (pizza, kebaby, kotlety, frytasy) leżenie na kocyku na plaży, często pod kocykiem jak było zimno, zawijanie się w kokon (jak widać na czwartym zdjęciu) krzyki plażowych sprzedawców i wiele wiele innych to wszystko towarzyszyło mi przez ten tydzień. Były to mojej jedne z lepszych wakacji do tej pory. A też przede wszystkim pierwsze na których byłam sama z chłopakiem, których nigdy ale to nigdy nie zapomnę. Warto było przejechać prawie całą Polskę, aby spędzić tydzień w tym miejscu. Przejechaliśmy przez Wasze miasta Częstochowę, Łódź, Toruń, Bydgoszcz, Koszalin.. No a tak na marginesie to tą Łódź weźcie sobie ogarnijcie jakoś bo nie da się tam jeździć (haha). A  no i jeszcze się pochwalę, że przełamałam swój paniczny strach dotyczący wszelakich karuzel i poszłam na jedną z nich (ostatnie zdjęcie) Było gorzej niż się wydawało, myślałam że pewnie źle jestem zapięta i na pewno zaraz spadnę i będzie koniec! haha nie wiem co ja mam w tej głowie no nie wiem! a rękami tak mocno się trzymałam, że potem nie mogłam rozprostować palców, ale kiedy zeszłam chciałam jeszcze raz! Super sprawa polecam! Nie rozpisując się dalej zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć wykonanych przeze mnie profesjonalnego fotografa Alicję Adamus haha żartuję :-)




Piosenki które będą mi się kojarzyć z tym wyjazdem:
Kasia Popowska - Przyjdzie taki dzień.
Lilly Wood & The Prick Prayer.
Sam Smith - Stay with me.


niedziela, 17 sierpnia 2014

gorąca...gotowana...Mewa!!



Hej! Witam Was znów po tygodniowej przerwie. Dziś tak w drodze wyjątku nie napiszę postu tematycznego, będzie to raczej po prostu takie głupie "co u mnie".  Co pojawia się tutaj chyba pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna. No ale niech już będzie tak do urozmaicenia :) W sobotę pojechałam nad morze do Mielna! Zabrałam ze sobą laptopa z nadzieją, że na bieżąco będę pisać tutaj, ale niestety nie było internetu. Wyjazd był zorganizowany na ostatnią chwilę, szybkie znalezienie noclegu i jazda! Myślałam, że w tym roku już nie uda mi się pojechać nad nasze polskie morze....a jednak! Mimo zmiennej pogody co godzinę było super! Najlepiej jest kiedy leży się na plaży i ciągle słychać teksty plażowych sprzedawców "gorąca, gotowana Mewa!! (kukurydza) albo chłopie chłopie nie bądź głupi niech Ci żona piwo kupi! Nawet piłkarz na boisku kopie piłkę z lodem w pysku! Lody lody jak wiatr halny wzmagają popęd seksualny! Jasiu jasiu nie będź głupi niech Ci mama lampion kupi!" haha i wiele innych tekstów, które teraz siedzą mi w głowie. Wspaniale spędziłam ten tydzień! Mileno jest to chyba jedyne tak żywe miejsce gdzie ciągle się coś dzieje! Atmosfera super, plaża super, atrakcje super, a co najważniejsze super jedzenie! super, super...wszystko super haha. Zostawiam Was ze zdjęciami zachodów! Mam dużo, dużo zdjęć! Na pewno niebawem coś dodam i napiszę coś więcej.



 Miłej niedzieli! Uśmiech! :-)



środa, 6 sierpnia 2014

Powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga!


Ulubiony cytat, ulubiony cytat... hmm.. Jaki jest mój ulubiony cytat?! Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale kilka dni wcześniej natrafilam na coś takiego i niesamowicie to do mnie trafiło i nawet nie muszę sobie go zapisywać, bo już dawno noszę go w sercu. "Nie mów Bogu, że masz wielki problem. Powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga!" Nie wiem tylko kto jest autorem, ale mu gratuluję. Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy szłam z wielkim ciężkarem, z wielkim problemem na plecach modliłam się, a raczej krzyczałam do Boga, czemu nic nie robi i mi nie pomoże? Teraz wiem, że źle na to patrzałam. Zmagając się z jakimś problemem często właśnie zadajemy sobie pytanie dlaczego Bóg nam nie pomoże? No dlaczego jeżeli Go wołamy i chcemy Jego pomocy nie dostajemy jej? Zawsze o coś prosimy, o coś wołamy, ale Bóg ma swój czas i swoje miejsce no i doskonale wie kiedy zadziałać w Twoim życiu. Nie zawsze to o co prosisz jest tym czego potrzebujesz. Teraz tego nie zrozumiesz, ale z czasem, za pare miesięcy będziesz to wyraźnie widział. No więc co? Powiedz tym swoim wielkim problemom, że masz super wielkiego Boga! Jedyne co musisz zrobić prosto mówiąc to oddać Bogu swoje życie w Jego ręce i zaufać, że jest ono bezpieczne i Go kochać, tak jak On kocha Ciebie, no bo kocha!
Jak się modlić? - pisałam TUTAJ.
Modlić się, to złożyć siebie samego w ręce Boga, to doświadczać, że Bóg zawsze i coraz bardziej Ci się wymyka, ale Ty coraz mniej wymykasz się Bogu.



poniedziałek, 28 lipca 2014

płynąc pod prąd




Pod prąd społecznego nawyku i płytkiej opinii. Pod prąd ludzkiej słabości. Pod prąd źle rozumianej "Wolności". Wolność nie została dana człowiekowi przez Stwórcę do tego, ażeby niszczył siebie i drugich. Wolność to nie jest samowola! - Jan Paweł II.





Temat dzisiejszego postu sam wpadł mi w ręce, więc pomyślałam - piszę, zanim pamietam, haha! Teraz trzeba mieć odwagę iść pod prąd wbrew modom i zwyczają jakie panują. Coraz więcej ludzi jest takich samych. Ktoś wymyślił swój styl - tysiące ludzi za nim poleciało, wzorując się na nim. Osoba osiagnęła jakiś sukces - robisz to samo z myślą, że w Twoim przypadku będzie tak samo! Mówię Ci, nie będzie!  Nie idź ścieżką, którą już ktoś przetarł z myślą, że będzie łatwiej, bo nie będzie! Nie zachowuj się jak osoba obok Ciebie, która jest lubiana z myślą, że Ciebie też polubią, bo nie polubią! Twoja koleżanka pali?Ty nie pal! Co Ci to da? Wszyscy mają takie same buty? Kup inne! Bycie modnym, wyszło już z mody! Taka prawda. Nie staraj się mieć, nie staraj się robić tego co robią inni, nie kupuj tego co kupują koledzy! Staraj się robić to co Ty chcesz, kupuj to co Tobie się podoba, nie to co narzucają inni! Nie biegnij za tym co osoby obok, nie idź za tłumem, wejdź w tłum. Idź pod prąd żeby odnaleźć siebie. Życie porównajmy do wody, która z źródła gdzieś płynie.. Chcesz płynąć z prądem? z tym całym syfem.. z syfem takich samych identycznych ludzi, którzy po drodze gdzieś zgubią swoją tożsamość? Czy może chcesz być wyjatkowy? No pewnie, że chcesz! No to idź pod prąd, będzie ciężko, będzie opór, wysiłek, praca nad sobą, słowa krytyki z ust bliskich..ale niech to będzie Twoje świadome dążenie do celu! Płyniemy do źródła... do źródła którym jest Jezus Chrystus. Nie można być prawdziwym chrześcijaninem, płynąc z prądem jak śnięta ryba. Bycie uczniem Chrystusa wymaga podejmowania refleksji nad swoim działaniem i szukaniem ciągle nowych dróg dla tej wielkiej rzeki chrześcijaństwa. 


Pamiętaj, nikt nie wymaga od Ciebie doskonałości tylko przejrzystości. Nawet nie staraj się być doskonałym, to nie przejdzie. Staraj się być przejrzysty, prawdziwy, płynąc mając czyste serce, serce pełne nadziei! Często zapominamy o swojej tożsamości, a płynąc za innymi jej nie odkryjesz, zawracając pokonując trud i wysiłek zobaczysz ją, zobaczysz prawdziwego siebie. Pracuj nad sobą, bądź wytrwały. Jesteś super czadowy.. rozumiesz? Jesteś super czadowy haha! nie niszcz siebie by stać się jak ktoś inny. Świat nie potrzebuje drugiej takiej samej Joli, drugiego takiego samego Franka, świat potrzebuje Ciebie!









Zdjęcia robione w Tychach, paprocany. Piękne miejsce!  

czwartek, 24 lipca 2014

małe świadectwo :)



Hej!  Myślałam, że dziś ostatecznie zakończę poszukiwania co do pracy, ale niestety się nie udało, ale nie poddaję się i mam jeszcze jedną opcję, ale tym razem działam sama! Nie przedłużając przechodzę do tematu postu i zapraszam do czytania :)




Długo zastanawiałam się czy się czymś z Wami podzielić. Ale zdałam sobie sprawę, że bardzo lubię słuchać świadectw innych ludzi, że to bardzo buduje. W czwartek na Wołczynie właśnie poszłam do Kościoła na modlitwę wstawienniczą. Polega to na tym, że dwie lub więcej osób modli się za Ciebie. Weszlam do Kościoła i po lewej stronie siedziały osoby, które właśnie czekały na taką modlitwę. Trafiłam w ręcej trzech kobiet, nie będę mówić o co prosiłam żeby się modlily dla mnie, jest to osobiste i zostawię to dla siebie. Nie wiem ile to trwało,ale czułam się taka bezpieczna i coś we mnie pękło, łzy po policzkach leciały mi a ja nie potrafiłam tego pochamować. Czułam takie ciepło po prostu. Po wszystkim jedna z pań powiedziała do mnie słowa, które mnie zmurowały. Powiedziała, że czuje, że Bóg jest ze mną mimo, że czasem tego nie czuje i prowadzi mnie. Zapłakana wróciłam do ławki i zaczęłam się modlić. Najpierw podziękowałam Bogu za wszystko co dobrego zdziałał w moim życiu, a jeszcze bardziej za to przez co cierpiałam. Klęczałam i poczułam się taka mała w stusunku do Niego. Uświadomiłam sobie, że sama nie dam rady iść z tym całym syfem ktory gromadziłam przez cały czas i właśnie tam to wszystko zrzuciłam. Ciągle w moje głowie były słowa piosenki "Oddaję Ci życie swe, Ty Panie wiesz jakie jest. Za wszystko przepraszam Cię, co było grzechem i złem" Potem modliłam się cały czas o moich bliskich, szczególnie o moją rodzinę. Spojrzałam na zegarek i byłam w szoku. Nie wiedziałam, że Kościół to taki wehikuł czasu hehe. Myślałam, że jestem tam z 5 minut, a tu już przeszło godzina, półtorej.. Wychodząc z kościoła przeżegnałam się i wzięłam tak odruchowo jakąś ulotkę. Dopiero potem oglądając ją zobaczylam co na niej pisze. Była na niej modlitwa o rodzinę. Schowałam ją sobie i codziennie tą modlitwą się modlę i proszę Boga o moją rodzinę. Wróciłam potem na teren spotkania i właśnie kończył się koncert TGD (trzecia godzina dnia) i rozpoczęło się nabożeństwo "Księga Życia" każdy z nas dostał świecę i podchodziliśmy do Kapłana mówiąc do niego słowa "Wyznaję Jezusa Chrystusa jako mego Pana i Zbawiciela" A w między czasie schola śpiewała dokładnie tą pieśń co ja w Kościele. "Oddaje Cię życie swe, Ty Panie wiesz jakie jest....." Po prostu kontynuowałam modlitwę którą zaczęłam w Kościele. Po wyznani tych słów, pokolei każdy wpisywał swoje imię i nazwisko do Księgi Życia. Na końcu zamaczając dłoń w wodzie świeconej i wykonując znak krzyża. Ten dzień, 17 lipca na pewno będzie dla mnie wyjątkowym dniem. Dniem doświadczenia obecności Boga.







poniedziałek, 21 lipca 2014

jest radość!




Hej! Wracam po prawie tygodniowej przerwie! Jak pisałam w poprzednich postach byłam na Wołczynie! Spotkanie w tym roku odbyło się pod hasłem "żyj nadzieją" Już powoli po powrocie zaczęłam się zamartwiać, że nic tutaj nie napiszę, bo ? no bo zepsułam laptopa :( ale na szczęście jest jeszcze komputer, który niestety nie chce ze mną współpracować za bardzo, ale jakoś dam radę. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że było to najlepsze spotkanie na jakim dotychczas byłam.Wszystko było perfekcyjnie zorganizowane. Poniżej wkleję wam jednen filmik akurat z poniedziałku..jeżeli kogoś zainteresuje to są jeszcze z poprzednich dni aż do soboty.





 Pewnie przez długi długi czas będę teraz pisać o tym co się tam działo, ale dzisiaj może zacznę od pewnej historii, która w pewny sposób mnie poruszyła. Opowiadał ją jeden z braci, że kiedy był na Syberii i odprawiał Mszę Świętą uchyliły się drzwi Kościoła i zobaczył starszą panią, która szła wolnym krokim podpierała się laską. Kiedy doszła pod outarz uklękła i modląc się zaczeła płakać. Po Mszy rozmawiając powiedziała, że płacze, bo jest to ostatni raz kiedy w Kościele może spotkać się z Bogiem. Przejechała 3 tysiące kilometrów żeby tam być. Wie, że już nigdy nie będzie ją stać na to żeby przyjechać tak daleko i wie, że już nie będzie miała tylu sił. I co ty na to? To jest niewiarygodne jaką wiarę mają w sobie ludzie, a niestety żyją w krajach gdzie nie mają szansy spotykać się z Bogiem. A ty? nawet nie stać Cię na to żeby chociaż raz w niedziele pójść do Kościoła 2 kilometery, bo za daleko, bo nie będzie miejsca gdzie usiąść w Kościele, bo stare babki mnie wkurzają, bo Ksiądz mi się nie podoba. Nie musi Ci się podobać! Idź i wsłuchaj się w Słowo Boże, które jest kierowane  właśnie dla Ciebie. Nie dla osoby po prawej czy lewej stronie, tylko do Ciebie. 






Miałam wstawić do postu zdjęcia ze spotkania, których jest pełno na facebook'u ale tak tu się tnie wszystko, że nie jestem w stanie.. W kolejnym poście będziecie mogli przeczytać moje krótkie świadectwo wiary, także zapraszam! :)


piątek, 11 lipca 2014

zrobić coś dla innych



"najlepsza część życia ludzkiego to małe bezimienne oraz zapomniane akty dobroci i miłości"
Hej, witam Was dziś takim krótkim cytatem na który przypadkowo trafiłam, a jakość szczególnie do mnie trafił, może też przez to co działo się ostatnimi dniami. Na początku tych wakacji zrobiłam sobie taką małą listę co chciałabym zrobić. Pierwszą z nich było zrobić coś dla innych. I pierwsze co zrobiłam to wielki przegląd szafy, ubrań. Musiałam wszystko posegregować co zostawiam, co oddaję innym. I pojawiły się myśli "A może jeszcze to kiedyś założę" Nie! Stop! przecież dobrze wiem, że tego nie ubiorę, ale jednak miałam mały opór aby to jeszcze zostawić. Po wielu zmaganiach większa połowa ubrań była już spakowana w worki. Zostawiłam tylko te w których często chodzę, resztę ubrań, tych których od roku, dwóch nie miałam na sobie oddałam. Zdałam sobie sprawę, że u mnie to tylko zalega w szafie, a gdzieś jest ktoś kto tego potrzebuje. Trochę oddałam młodszym kuzynką, a jutro idę zanieść jeszcze jeden worek w miejsce zbiórek i pojedzie potem do jakieś biedniejszej rodziny. Cieszę się, że w końcu się zebrałam i zrobiłam tą segregacje. 




Fajnie taka ulga teraz :-) Ogólnie zdałam sobie sprawę, że niesamowitą radość sprawia mi pomaganie drugiej osobie. Przez całe życie każdy szuka odpowiedzi na pytanie "co sprawia mi szczęście?" U mnie z wiekiem odpowiedzi się zmieniały.. miłość? pieniądze? jakaś rzecz materialna? całe 18 lat ciągle coś innego sprawiało, że jestem szczęśliwa, ale wszystko trwało króciutko. A właśnie teraz znalazłam odpowiedź, że największe szczęście sprawia mi radość i uśmiech drugiej osoby. Trochę prostackie może. Ale takiego widoku nie zastąpią żadne pieniądze, żadna rzecz materialna...nic. Chciałabym w życiu robić coś co będzie wywoływało uśmiech u drugiej osoby, bo wiem, że wtedy i ja będę szczęśliwa.

Mamy wakacje! Poświęć godzinkę, otwórz szafę! Zobacz ile masz ubrań, które leżą tam nieużywane, zapakuj i wrzuć w specjalne miejsce gdzie pojadą do kogoś kto ich potrzebuje. Kto bardzo się z nich ucieszy. Spraw komuś radość. Ta osoba Ci wprost nie podziękuje, ale dobry uczynek do Ciebie wróci. Pamiętaj też, że to co komuś dajesz wraca do Ciebie z podwojoną siłą w innej postaci! Najlepsza część życia ludzkiego to akty dobroci!








W poniedziałek wyjeżdżam na Wołczyn, także odezwę się za tydzień. Miłych wakacji :-)



wtorek, 8 lipca 2014

tam się spotkajmy! Przyjeżdżaj!



Gdzie mieszkasz! Mam pomysł! Spotkajmy się! 
A gdzie? na Wołczynie! Nie masz planów na wakacje? będziesz siedział w domu? chcesz spędzić wspaniały tydzień w Wołczynie? (woj. Opolskie, niedaleko Kluczborka) w terminie 14-19 lipca? to miejsce czeka na Ciebie! Co to właściwie jest za spotkanie? Organizatorami są wspaniali Bracia Kapucyni, spotkanie te odbywa się co roku a tegoroczne będzie pod hasłem "Żyj Nadzieją" jak Cię zachęcić do tego abyś przyjechał.. na pewno kosztami.. otóż za cały tygodniowy pobyt płacisz tylko 50 zł! + drobne wydatki np. prysznice. Spisz w namiocie! (oczywiście swoim, musisz sobie zabrać hehe) Co tam się dzieje? dlaczego warto tam pojechać? Po pierwsze koncerty! Codziennie wieczorami odbywają się koncerty (była Luxtorpeda, maleo reggae rockers itp) Goście! są wspaniałe osoby prowadzące ciekawe konferencje. Spotkania w grupach! Jesteśmy dzieleni na 10 osobowe grupki, poznajesz nowe, ciekawe, wspaniałe osoby!  Pole namiotowe! przez cały tydzień to jest Twój dach nad głową, tam śpisz! Świadectwa! Najbardziej poruszająca rzecz dla młodego człowieka, możesz usłyszeć świadectwo osoby, która nie jedno w życiu przeszła, usłyszeć bardzo dużo motywujących słów. No i teraz jeszcze jeden punkt całego spotkania, najwspanialszy... Eucharystia! przekonasz się jaka niezwykła jest wiara i że Kościół nie jest nudny! Modlitwa! Bo Wołczyn to nie jest tylko super zabawa, ale też spotkanie z Bogiem! No i ostatnie Radość! którą widać i czuć. Na Wołczynie nie ma ludzi lepszych czy gorszych są ludzie wyjątkowi!

tutaj strona gdzie możesz poczytać więcej i się zapisać!  www.wolczyn.kapucyni.pl
Masz się zapisać! nie ma że nie! zmuszam Cię! Już teraz tam wejdź i wyślij zgłoszenie! haha nie no a tak na poważnie to przemyśl to, czy nie warto? koszty są niewielkie a przyjeżdżając tam możesz zyskać bardzo wiele.. nowe znajomości, pobawić się, a przede wszystkim odkryć prawdziwego siebie i spotkać się z Bogiem.. może po raz pierwszy? Zbierz przyjaciela i przyjeżdżaj!



Pewnie myślisz.. Spoko wszystko ale ta modlitwa? Kościół? nie jadę.. Nic bardziej błędnego! Każdy potrzebuje wiary, ciepłych słów, motywacji.. Jeżeli czujesz się zagubiony, stoisz w miejscu i nie wiesz w którym kierunku ruszyć by dalej iść, nie wiesz co robić w życiu, boisz się, dawno już nie byłeś sobą, potrzebujesz takiego znaku STOP żeby wszystko przemyśleć i odkryć wszystko na nowo nie wahaj się przyjeżdżaj! Zorientuj się czy ktoś z Twojej okolicy jedzie i dołącz do nich :-) Zapewniam Cię, że to będą najtańsze i najlepsze wakacje w twoim życiu!



I co? jedziesz? Zobaczę Cię tam? Mam nadzieję, że tak! Będzie mi bardzo, bardzo, bardzo miło.. Mi i Jezusowi, który tam na Ciebie będzie czekał! Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej, o coś zapytać napisz do mnie alicjadamus@o2.pl czekam, czekam :) A poniżej wstawiam zaproszenie na Wołczyn w postaci filmiku :-) nie mów, że wszystko już stracone, nie mów, że nie ma dokąd iść...



środa, 2 lipca 2014

odnajdź serce i zaryzykuj rozmowę



Często nie potrafimy siebie zrozumieć, jest nam ciężko, nie potrafimy sobie odpowiedzieć kim tak na prawdę jesteśmy. Żeby sobie na to odpowiedzieć trzeba znaleźć klucz do samego siebie. Dokładniej mówiąc.. klucz do swojego serca. To jest trudne. Często ludzie są powodem, że czujemy się samotnie, czujemy się zagubieni i jak tu w tym wszystkim odkryć to co mamy w sercu. Serce jest taką ogromną przestrzenią, w której nosisz wspomnienia z całego swojego życia. Właśnie tam są ukryte wszystkie radości, rozczarowania, smutki których doświadczyłeś i wciąż doświadczasz w życiu. Twoje serce może być bardzo zranione właśnie przez to jeżeli ktoś kiedyś wyrządził Ci krzywdę, sprawił ból. To jest chore serce. A Ty właśnie takim sercem codziennie patrzysz na świat. Żeby odkryć co masz w sercu, musisz wrócić do siebie. Wrócić do prawdziwego siebie. Bardzo dużo ludzi dawno nie było sobą, może kiedyś będąc dzieckiem czuli że są prawdziwi a potem z wiekiem przybierali maski na twarz. Musisz wrócić do siebie. Co to oznacza? Po prostu obserwuj swoje emocje, obserwuj swój smutek! swoją radość! a odkryjesz prawdziwego siebie, swoją prawdziwą tożsamość. Nasze serce jest ogromne i ciągle boimy się wyrażać to co czujemy. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz nowego serca, nowego życia po prostu zaryzykuj. Zaryzykuj rozmowę z kimś bliskim. Z rodzicami, z mamą, z tatą, z dawnym znajomym, przyjacielem...  Nie czekaj aż zabraknie na to czasu.




 Niedawno natknęłam się na YouTube na tę historię, która przekonała mnie jak cenny jest czas z drugą osobą. Młodemu człowiekowi życie kazało stanąć przed najtrudniejszą decyzją w życiu. Lekarze powiedzieli mu, że serce jego matki przestało pracować. Zadali mu jedno pytanie: Czy mają ją wskrzesić, ale połamie jej to kości i będzie czuła ten cały ból, albo pozwolić jej odejść. Była to chwila na podjęcie decyzji. Postanowił, żeby pozwolili jej odejść. Był przy niej i płakał, powiedział jej wszystko za co był jej wdzięczny, podziękował za to jak go wychowała i to był jeden jedyny raz kiedy z nią tak rozmawiał. Nigdy nie powiedział jej jak bardzo ją kocha. Po prostu rozmowa. Nie zdajemy sobie sprawy jak bliska nam osoba na nią czeka. Potrzebujemy więcej czasu, więcej czasu żeby powiedzieć bliskiej osoby jak bardzo ją kochamy, choć ciągle jej nie doceniamy. Potrzebujemy więcej czasu żeby zrozumieć ją lepiej, ale nie ufamy jej i często nie zgadzamy się z jej wolą. Potrzebujemy więcej czasu by z nią porozmawiać... Nie zostawiajmy wszystkiego na ostatnią chwilę jak tej młody chłopiec, któremu tego czasu zabrakło. Zróbmy coś żeby potem nie mówić sobie, że było tego czasu mało, czasu by zrobić coś czego się nie zrobiło, czasu by bardziej troszczyć się o osobę, którą kochamy.