niedziela, 28 września 2014

This is my 18!


Hej! Witam Was dziś po raz pierwszy jako dorosła pełnoletnia osoba! Tak bardzo oczekiwałam dnia moich urodzin aż w końcu nadszedł ten 26 wrzesień! Wczoraj dzięki rodzicom miałam najlepszą urodzinową, rodzinną imprezę! Było dużo stresu, przygotowań, organizowania, załatwiania a i tak wszystko wyszło idealnie. Bardzo miło spędziłam ten dzień! Dostałam cudowne, szczere i jak dla mnie wzruszające życzenia i piękne prezenty! Każdy trafiony! Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować wszystkim co zrobię na pewno jeszcze z kilka razy przy najbliższej okazji i oczywiście podziękowania rodzicom, nie tylko za zorganizowanie urodzin, ale za te 18 lat, za to wszystko co zdarzyło się po drodze.


Alutka!
Nie jesteś już malutka
Masz już osiemnaście lat,
Możesz ruszać w dorosły świat
Weź ze sobą Piotrusia,
I nie wołaj już "mamusia"
Ubierz adidasy do biegania nowe,
Plany na odchudzanie masz już gotowe?
Jesteś wspaniałą dziewczyną,
Dziś racz się szampanem, nie maliną
Bierz czasem gitarę i graj,
Nieważne, czy to luty czy maj
Dziś życzenia, uściski i całusy,
Lecz uważaj na świata pokusy
Miej uśmiech na codzień,
On Ci pomoże w każdej przeszkodzie
Niech się spełni każde Twoje marzenie,
Przyjaźń pomoże Ci Twoich życzeń spełnienie
Dziś baw się do rana wspaniale,
Osiemnastkę wspominaj doskonale!


Taki kochany wiersz dostałam od Mamy!

wtorek, 9 września 2014

Czy będziesz walczyć dalej?


Czasami przychodzi taki moment kiedy postanawiasz się poddać. Jest to jedyna decyzja na obecną chwilę, która wydaje Ci się słuszna. Być może dla Ciebie już nie ma jakieś większej znaczącej różnicy czy się poddasz czy będziesz walczyć dalej. Ale niezależnie od wszystkiego, niezależnie od drogi którą idziesz zawsze masz osobę, która Ci w tej wędrówce towarzyszy - Jezusa. Życie to wielkie przeciąganie liny między potrzebą troski o innych, chęcią czynienia dobra a chęcią rezygnacji. Niezależnie od tego jak nisko się czasem upada nie ma co się poddawać, to może oznaczać tylko jedno, że już nic się dla Ciebie nie liczy a starania są bez sensu. Czasem mimo bólu, smutku warto iść dalej. Jezus właściwie całe życie idzie obok nas i czuje wszystko co my czujemy, ale pomaga nam wtedy jeżeli Go o to poprosimy. Nie ma po co iść w pojedynkę. Każdy chce mieć przyjaciela, po to żeby nie zostać samym kiedy podwinie się po drodze noga. Jeżeli pójdziesz sam i upadniesz trochę czasu może minąć zanim znów wstaniesz. A jak wybierzesz za przyjaciela Jezusa będzie dla Ciebie taką podporą, kiedy będziesz czuł się bezsilny czy słaby weźmie Cię na ręce i poniesie byś tak nie cierpiał. Jeżeli wytrzymasz - Twoje starania nie będą na marne. To bez sensu całe życie czuć się nieudacznikiem i nie mieć odwagi zawalczyć. Pozwól sobie pomóc i następnym razem kiedy będziesz musiał zrobić coś trudnego, ryzykownego nie wycofuj się tylko wierz, że cokolwiek się stanie a będzie to w rękach Jezusa będzie dobre. Co dalej myślisz, że do niczego się nie nadajesz? Nawet jeżeli coś nie stanie się według Twoich wyobrażeń pamiętaj, że dopóki robisz co możesz - to wystarcza. Wiara czyni cuda.


Dzięki za przeczytanie! Miłego dnia! :)

środa, 27 sierpnia 2014

To podróż naszego życia


"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie. Coś wydarza się kiedy najmniej się tego spodziewasz i kieruje Cię ku przyszłości jakiej sobie nie wyobrażałeś. Dokąd? To podróż naszego życia. Poszukiwanie światła. Jednak czasem żeby znaleźć światło trzeba przejść przez największy mrok. Każdemu jest coś przeznaczone, ale nie każdy chce to odkryć."

Najmniejszy drobiazg ma wpływ na nasze wielkie życie? Właśnie od małych na pozór nic nie znaczących rzeczy czy wydarzeń wszystko się zmienia. Coś małego się wydarzyło i to kieruje nas dalej i dalej. Podróżujemy i wciąż do czegoś dążymy, często zmieniamy kierunki drogi którą przemierzamy. Czasami wydaje się nam, że wciąż idziemy pod górkę, że jest za ciężko, zbyt boleśnie, inni idąc jakoś mają lżej? Jeżeli wciąż masz pod górkę nie ma co się załamywać. To wszystko po to, żeby potem było lżej, żeby potem było z górki. W życiu zachowana jest równowaga. Każde cierpienie kiedyś zamienia się w radość. A każda radość nie trwa wiecznie i często zastępuję ją smutek. Grunt to iść mimo wszystko. Każdy inaczej przeżywa swoją podróż, swoje życie i jeżeli ktoś będzie chciał oceniać Twój wybór drogi.. daj mu swoje "buty" i niech spróbuje iść tam gdzie Ty szedłeś, niech przejdzie to co ty przechodziłeś, niech przeżyje każdy Twój smutek, ból, cierpienie. Niech będzie tak silna jak Ty kiedy Twoja wytrwałość wisiała na włosku, i niech upadnie tam gdzie Ty i tak samo wstanie. Dopiero wtedy może ocenić Ciebie i Twoje wybory, ale sądzę, że to ją przerośnie. To niezwykłe jak nieoczekiwane zwroty przybiera życie. Rzeczy najzwyklejsze są rzeczami najlepszymi, nigdy nie wiemy do czego nas doprowadzą.





Miłego dnia :)

poniedziałek, 28 lipca 2014

płynąc pod prąd




Pod prąd społecznego nawyku i płytkiej opinii. Pod prąd ludzkiej słabości. Pod prąd źle rozumianej "Wolności". Wolność nie została dana człowiekowi przez Stwórcę do tego, ażeby niszczył siebie i drugich. Wolność to nie jest samowola! - Jan Paweł II.





Temat dzisiejszego postu sam wpadł mi w ręce, więc pomyślałam - piszę, zanim pamietam, haha! Teraz trzeba mieć odwagę iść pod prąd wbrew modom i zwyczają jakie panują. Coraz więcej ludzi jest takich samych. Ktoś wymyślił swój styl - tysiące ludzi za nim poleciało, wzorując się na nim. Osoba osiagnęła jakiś sukces - robisz to samo z myślą, że w Twoim przypadku będzie tak samo! Mówię Ci, nie będzie!  Nie idź ścieżką, którą już ktoś przetarł z myślą, że będzie łatwiej, bo nie będzie! Nie zachowuj się jak osoba obok Ciebie, która jest lubiana z myślą, że Ciebie też polubią, bo nie polubią! Twoja koleżanka pali?Ty nie pal! Co Ci to da? Wszyscy mają takie same buty? Kup inne! Bycie modnym, wyszło już z mody! Taka prawda. Nie staraj się mieć, nie staraj się robić tego co robią inni, nie kupuj tego co kupują koledzy! Staraj się robić to co Ty chcesz, kupuj to co Tobie się podoba, nie to co narzucają inni! Nie biegnij za tym co osoby obok, nie idź za tłumem, wejdź w tłum. Idź pod prąd żeby odnaleźć siebie. Życie porównajmy do wody, która z źródła gdzieś płynie.. Chcesz płynąć z prądem? z tym całym syfem.. z syfem takich samych identycznych ludzi, którzy po drodze gdzieś zgubią swoją tożsamość? Czy może chcesz być wyjatkowy? No pewnie, że chcesz! No to idź pod prąd, będzie ciężko, będzie opór, wysiłek, praca nad sobą, słowa krytyki z ust bliskich..ale niech to będzie Twoje świadome dążenie do celu! Płyniemy do źródła... do źródła którym jest Jezus Chrystus. Nie można być prawdziwym chrześcijaninem, płynąc z prądem jak śnięta ryba. Bycie uczniem Chrystusa wymaga podejmowania refleksji nad swoim działaniem i szukaniem ciągle nowych dróg dla tej wielkiej rzeki chrześcijaństwa. 


Pamiętaj, nikt nie wymaga od Ciebie doskonałości tylko przejrzystości. Nawet nie staraj się być doskonałym, to nie przejdzie. Staraj się być przejrzysty, prawdziwy, płynąc mając czyste serce, serce pełne nadziei! Często zapominamy o swojej tożsamości, a płynąc za innymi jej nie odkryjesz, zawracając pokonując trud i wysiłek zobaczysz ją, zobaczysz prawdziwego siebie. Pracuj nad sobą, bądź wytrwały. Jesteś super czadowy.. rozumiesz? Jesteś super czadowy haha! nie niszcz siebie by stać się jak ktoś inny. Świat nie potrzebuje drugiej takiej samej Joli, drugiego takiego samego Franka, świat potrzebuje Ciebie!









Zdjęcia robione w Tychach, paprocany. Piękne miejsce!  

czwartek, 24 lipca 2014

małe świadectwo :)



Hej!  Myślałam, że dziś ostatecznie zakończę poszukiwania co do pracy, ale niestety się nie udało, ale nie poddaję się i mam jeszcze jedną opcję, ale tym razem działam sama! Nie przedłużając przechodzę do tematu postu i zapraszam do czytania :)




Długo zastanawiałam się czy się czymś z Wami podzielić. Ale zdałam sobie sprawę, że bardzo lubię słuchać świadectw innych ludzi, że to bardzo buduje. W czwartek na Wołczynie właśnie poszłam do Kościoła na modlitwę wstawienniczą. Polega to na tym, że dwie lub więcej osób modli się za Ciebie. Weszlam do Kościoła i po lewej stronie siedziały osoby, które właśnie czekały na taką modlitwę. Trafiłam w ręcej trzech kobiet, nie będę mówić o co prosiłam żeby się modlily dla mnie, jest to osobiste i zostawię to dla siebie. Nie wiem ile to trwało,ale czułam się taka bezpieczna i coś we mnie pękło, łzy po policzkach leciały mi a ja nie potrafiłam tego pochamować. Czułam takie ciepło po prostu. Po wszystkim jedna z pań powiedziała do mnie słowa, które mnie zmurowały. Powiedziała, że czuje, że Bóg jest ze mną mimo, że czasem tego nie czuje i prowadzi mnie. Zapłakana wróciłam do ławki i zaczęłam się modlić. Najpierw podziękowałam Bogu za wszystko co dobrego zdziałał w moim życiu, a jeszcze bardziej za to przez co cierpiałam. Klęczałam i poczułam się taka mała w stusunku do Niego. Uświadomiłam sobie, że sama nie dam rady iść z tym całym syfem ktory gromadziłam przez cały czas i właśnie tam to wszystko zrzuciłam. Ciągle w moje głowie były słowa piosenki "Oddaję Ci życie swe, Ty Panie wiesz jakie jest. Za wszystko przepraszam Cię, co było grzechem i złem" Potem modliłam się cały czas o moich bliskich, szczególnie o moją rodzinę. Spojrzałam na zegarek i byłam w szoku. Nie wiedziałam, że Kościół to taki wehikuł czasu hehe. Myślałam, że jestem tam z 5 minut, a tu już przeszło godzina, półtorej.. Wychodząc z kościoła przeżegnałam się i wzięłam tak odruchowo jakąś ulotkę. Dopiero potem oglądając ją zobaczylam co na niej pisze. Była na niej modlitwa o rodzinę. Schowałam ją sobie i codziennie tą modlitwą się modlę i proszę Boga o moją rodzinę. Wróciłam potem na teren spotkania i właśnie kończył się koncert TGD (trzecia godzina dnia) i rozpoczęło się nabożeństwo "Księga Życia" każdy z nas dostał świecę i podchodziliśmy do Kapłana mówiąc do niego słowa "Wyznaję Jezusa Chrystusa jako mego Pana i Zbawiciela" A w między czasie schola śpiewała dokładnie tą pieśń co ja w Kościele. "Oddaje Cię życie swe, Ty Panie wiesz jakie jest....." Po prostu kontynuowałam modlitwę którą zaczęłam w Kościele. Po wyznani tych słów, pokolei każdy wpisywał swoje imię i nazwisko do Księgi Życia. Na końcu zamaczając dłoń w wodzie świeconej i wykonując znak krzyża. Ten dzień, 17 lipca na pewno będzie dla mnie wyjątkowym dniem. Dniem doświadczenia obecności Boga.







poniedziałek, 21 lipca 2014

jest radość!




Hej! Wracam po prawie tygodniowej przerwie! Jak pisałam w poprzednich postach byłam na Wołczynie! Spotkanie w tym roku odbyło się pod hasłem "żyj nadzieją" Już powoli po powrocie zaczęłam się zamartwiać, że nic tutaj nie napiszę, bo ? no bo zepsułam laptopa :( ale na szczęście jest jeszcze komputer, który niestety nie chce ze mną współpracować za bardzo, ale jakoś dam radę. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że było to najlepsze spotkanie na jakim dotychczas byłam.Wszystko było perfekcyjnie zorganizowane. Poniżej wkleję wam jednen filmik akurat z poniedziałku..jeżeli kogoś zainteresuje to są jeszcze z poprzednich dni aż do soboty.





 Pewnie przez długi długi czas będę teraz pisać o tym co się tam działo, ale dzisiaj może zacznę od pewnej historii, która w pewny sposób mnie poruszyła. Opowiadał ją jeden z braci, że kiedy był na Syberii i odprawiał Mszę Świętą uchyliły się drzwi Kościoła i zobaczył starszą panią, która szła wolnym krokim podpierała się laską. Kiedy doszła pod outarz uklękła i modląc się zaczeła płakać. Po Mszy rozmawiając powiedziała, że płacze, bo jest to ostatni raz kiedy w Kościele może spotkać się z Bogiem. Przejechała 3 tysiące kilometrów żeby tam być. Wie, że już nigdy nie będzie ją stać na to żeby przyjechać tak daleko i wie, że już nie będzie miała tylu sił. I co ty na to? To jest niewiarygodne jaką wiarę mają w sobie ludzie, a niestety żyją w krajach gdzie nie mają szansy spotykać się z Bogiem. A ty? nawet nie stać Cię na to żeby chociaż raz w niedziele pójść do Kościoła 2 kilometery, bo za daleko, bo nie będzie miejsca gdzie usiąść w Kościele, bo stare babki mnie wkurzają, bo Ksiądz mi się nie podoba. Nie musi Ci się podobać! Idź i wsłuchaj się w Słowo Boże, które jest kierowane  właśnie dla Ciebie. Nie dla osoby po prawej czy lewej stronie, tylko do Ciebie. 






Miałam wstawić do postu zdjęcia ze spotkania, których jest pełno na facebook'u ale tak tu się tnie wszystko, że nie jestem w stanie.. W kolejnym poście będziecie mogli przeczytać moje krótkie świadectwo wiary, także zapraszam! :)


piątek, 11 lipca 2014

zrobić coś dla innych



"najlepsza część życia ludzkiego to małe bezimienne oraz zapomniane akty dobroci i miłości"
Hej, witam Was dziś takim krótkim cytatem na który przypadkowo trafiłam, a jakość szczególnie do mnie trafił, może też przez to co działo się ostatnimi dniami. Na początku tych wakacji zrobiłam sobie taką małą listę co chciałabym zrobić. Pierwszą z nich było zrobić coś dla innych. I pierwsze co zrobiłam to wielki przegląd szafy, ubrań. Musiałam wszystko posegregować co zostawiam, co oddaję innym. I pojawiły się myśli "A może jeszcze to kiedyś założę" Nie! Stop! przecież dobrze wiem, że tego nie ubiorę, ale jednak miałam mały opór aby to jeszcze zostawić. Po wielu zmaganiach większa połowa ubrań była już spakowana w worki. Zostawiłam tylko te w których często chodzę, resztę ubrań, tych których od roku, dwóch nie miałam na sobie oddałam. Zdałam sobie sprawę, że u mnie to tylko zalega w szafie, a gdzieś jest ktoś kto tego potrzebuje. Trochę oddałam młodszym kuzynką, a jutro idę zanieść jeszcze jeden worek w miejsce zbiórek i pojedzie potem do jakieś biedniejszej rodziny. Cieszę się, że w końcu się zebrałam i zrobiłam tą segregacje. 




Fajnie taka ulga teraz :-) Ogólnie zdałam sobie sprawę, że niesamowitą radość sprawia mi pomaganie drugiej osobie. Przez całe życie każdy szuka odpowiedzi na pytanie "co sprawia mi szczęście?" U mnie z wiekiem odpowiedzi się zmieniały.. miłość? pieniądze? jakaś rzecz materialna? całe 18 lat ciągle coś innego sprawiało, że jestem szczęśliwa, ale wszystko trwało króciutko. A właśnie teraz znalazłam odpowiedź, że największe szczęście sprawia mi radość i uśmiech drugiej osoby. Trochę prostackie może. Ale takiego widoku nie zastąpią żadne pieniądze, żadna rzecz materialna...nic. Chciałabym w życiu robić coś co będzie wywoływało uśmiech u drugiej osoby, bo wiem, że wtedy i ja będę szczęśliwa.

Mamy wakacje! Poświęć godzinkę, otwórz szafę! Zobacz ile masz ubrań, które leżą tam nieużywane, zapakuj i wrzuć w specjalne miejsce gdzie pojadą do kogoś kto ich potrzebuje. Kto bardzo się z nich ucieszy. Spraw komuś radość. Ta osoba Ci wprost nie podziękuje, ale dobry uczynek do Ciebie wróci. Pamiętaj też, że to co komuś dajesz wraca do Ciebie z podwojoną siłą w innej postaci! Najlepsza część życia ludzkiego to akty dobroci!








W poniedziałek wyjeżdżam na Wołczyn, także odezwę się za tydzień. Miłych wakacji :-)



wtorek, 8 lipca 2014

tam się spotkajmy! Przyjeżdżaj!



Gdzie mieszkasz! Mam pomysł! Spotkajmy się! 
A gdzie? na Wołczynie! Nie masz planów na wakacje? będziesz siedział w domu? chcesz spędzić wspaniały tydzień w Wołczynie? (woj. Opolskie, niedaleko Kluczborka) w terminie 14-19 lipca? to miejsce czeka na Ciebie! Co to właściwie jest za spotkanie? Organizatorami są wspaniali Bracia Kapucyni, spotkanie te odbywa się co roku a tegoroczne będzie pod hasłem "Żyj Nadzieją" jak Cię zachęcić do tego abyś przyjechał.. na pewno kosztami.. otóż za cały tygodniowy pobyt płacisz tylko 50 zł! + drobne wydatki np. prysznice. Spisz w namiocie! (oczywiście swoim, musisz sobie zabrać hehe) Co tam się dzieje? dlaczego warto tam pojechać? Po pierwsze koncerty! Codziennie wieczorami odbywają się koncerty (była Luxtorpeda, maleo reggae rockers itp) Goście! są wspaniałe osoby prowadzące ciekawe konferencje. Spotkania w grupach! Jesteśmy dzieleni na 10 osobowe grupki, poznajesz nowe, ciekawe, wspaniałe osoby!  Pole namiotowe! przez cały tydzień to jest Twój dach nad głową, tam śpisz! Świadectwa! Najbardziej poruszająca rzecz dla młodego człowieka, możesz usłyszeć świadectwo osoby, która nie jedno w życiu przeszła, usłyszeć bardzo dużo motywujących słów. No i teraz jeszcze jeden punkt całego spotkania, najwspanialszy... Eucharystia! przekonasz się jaka niezwykła jest wiara i że Kościół nie jest nudny! Modlitwa! Bo Wołczyn to nie jest tylko super zabawa, ale też spotkanie z Bogiem! No i ostatnie Radość! którą widać i czuć. Na Wołczynie nie ma ludzi lepszych czy gorszych są ludzie wyjątkowi!

tutaj strona gdzie możesz poczytać więcej i się zapisać!  www.wolczyn.kapucyni.pl
Masz się zapisać! nie ma że nie! zmuszam Cię! Już teraz tam wejdź i wyślij zgłoszenie! haha nie no a tak na poważnie to przemyśl to, czy nie warto? koszty są niewielkie a przyjeżdżając tam możesz zyskać bardzo wiele.. nowe znajomości, pobawić się, a przede wszystkim odkryć prawdziwego siebie i spotkać się z Bogiem.. może po raz pierwszy? Zbierz przyjaciela i przyjeżdżaj!



Pewnie myślisz.. Spoko wszystko ale ta modlitwa? Kościół? nie jadę.. Nic bardziej błędnego! Każdy potrzebuje wiary, ciepłych słów, motywacji.. Jeżeli czujesz się zagubiony, stoisz w miejscu i nie wiesz w którym kierunku ruszyć by dalej iść, nie wiesz co robić w życiu, boisz się, dawno już nie byłeś sobą, potrzebujesz takiego znaku STOP żeby wszystko przemyśleć i odkryć wszystko na nowo nie wahaj się przyjeżdżaj! Zorientuj się czy ktoś z Twojej okolicy jedzie i dołącz do nich :-) Zapewniam Cię, że to będą najtańsze i najlepsze wakacje w twoim życiu!



I co? jedziesz? Zobaczę Cię tam? Mam nadzieję, że tak! Będzie mi bardzo, bardzo, bardzo miło.. Mi i Jezusowi, który tam na Ciebie będzie czekał! Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej, o coś zapytać napisz do mnie alicjadamus@o2.pl czekam, czekam :) A poniżej wstawiam zaproszenie na Wołczyn w postaci filmiku :-) nie mów, że wszystko już stracone, nie mów, że nie ma dokąd iść...



środa, 2 lipca 2014

odnajdź serce i zaryzykuj rozmowę



Często nie potrafimy siebie zrozumieć, jest nam ciężko, nie potrafimy sobie odpowiedzieć kim tak na prawdę jesteśmy. Żeby sobie na to odpowiedzieć trzeba znaleźć klucz do samego siebie. Dokładniej mówiąc.. klucz do swojego serca. To jest trudne. Często ludzie są powodem, że czujemy się samotnie, czujemy się zagubieni i jak tu w tym wszystkim odkryć to co mamy w sercu. Serce jest taką ogromną przestrzenią, w której nosisz wspomnienia z całego swojego życia. Właśnie tam są ukryte wszystkie radości, rozczarowania, smutki których doświadczyłeś i wciąż doświadczasz w życiu. Twoje serce może być bardzo zranione właśnie przez to jeżeli ktoś kiedyś wyrządził Ci krzywdę, sprawił ból. To jest chore serce. A Ty właśnie takim sercem codziennie patrzysz na świat. Żeby odkryć co masz w sercu, musisz wrócić do siebie. Wrócić do prawdziwego siebie. Bardzo dużo ludzi dawno nie było sobą, może kiedyś będąc dzieckiem czuli że są prawdziwi a potem z wiekiem przybierali maski na twarz. Musisz wrócić do siebie. Co to oznacza? Po prostu obserwuj swoje emocje, obserwuj swój smutek! swoją radość! a odkryjesz prawdziwego siebie, swoją prawdziwą tożsamość. Nasze serce jest ogromne i ciągle boimy się wyrażać to co czujemy. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz nowego serca, nowego życia po prostu zaryzykuj. Zaryzykuj rozmowę z kimś bliskim. Z rodzicami, z mamą, z tatą, z dawnym znajomym, przyjacielem...  Nie czekaj aż zabraknie na to czasu.




 Niedawno natknęłam się na YouTube na tę historię, która przekonała mnie jak cenny jest czas z drugą osobą. Młodemu człowiekowi życie kazało stanąć przed najtrudniejszą decyzją w życiu. Lekarze powiedzieli mu, że serce jego matki przestało pracować. Zadali mu jedno pytanie: Czy mają ją wskrzesić, ale połamie jej to kości i będzie czuła ten cały ból, albo pozwolić jej odejść. Była to chwila na podjęcie decyzji. Postanowił, żeby pozwolili jej odejść. Był przy niej i płakał, powiedział jej wszystko za co był jej wdzięczny, podziękował za to jak go wychowała i to był jeden jedyny raz kiedy z nią tak rozmawiał. Nigdy nie powiedział jej jak bardzo ją kocha. Po prostu rozmowa. Nie zdajemy sobie sprawy jak bliska nam osoba na nią czeka. Potrzebujemy więcej czasu, więcej czasu żeby powiedzieć bliskiej osoby jak bardzo ją kochamy, choć ciągle jej nie doceniamy. Potrzebujemy więcej czasu żeby zrozumieć ją lepiej, ale nie ufamy jej i często nie zgadzamy się z jej wolą. Potrzebujemy więcej czasu by z nią porozmawiać... Nie zostawiajmy wszystkiego na ostatnią chwilę jak tej młody chłopiec, któremu tego czasu zabrakło. Zróbmy coś żeby potem nie mówić sobie, że było tego czasu mało, czasu by zrobić coś czego się nie zrobiło, czasu by bardziej troszczyć się o osobę, którą kochamy.








środa, 25 czerwca 2014

Kilka słów o NASZYM przyjacielu :)


Hej! trafiłam ostatnio na bardzo doby filmik i pisało pod spodem aby udostępnić i podzielić się nim z tyloma osobami ile to możliwe, a więc do dzieła! Przedstawiam wam osobę może bardziej albo mniej wam znaną.

Urodził się jak większość ludzi, bez majątku! bez wpływu! bez kontaktów! bez kumpli! bez znajomości! Był zwykłym chłopakiem, synem, uczniem, fachowcem, bratem, przyjacielem, nauczycielem. Przemawiał do tłumów, ale większość czasu spędzał w małym gronie - zwykłych ludzi, obywateli, wyrzutków, gospodyń, obcokrajowców, dzieci, mężów, biznesmenów, sióstr, ojców, żołnierzy, synów, córek, pracowników, szefów, sąsiadów.......Podróżował piechotą! bez samochodu, bez roweru, bez konia i powozu. Od domu do domu! od miasta do miasta! od wioski do wioski! Nigdy nie opuścił obszaru tak małego jak przeciętne województwo. Nauczał tylko trzy lata! To krócej niż kadencja rządu, niż studia, niż kredyt na samochód. Zmarł mając niewiele ponad trzydzieści lat, bez dzieci, bez dziedzica, bez armii walczącej w jego sprawie.... Po prostu PRZYJACIELE, naśladowcy, uczniowie, zwykli ludzie, obywatele, wyrzutki, gospodynie, obcokrajowcy, dzieci, mężowie, biznesmeni, siostry, ojcowie, żołnierze, synowie......A jednak Jego przesłanie rosło! Nie przez kampanie reklamowe, klipy video, wsparcie polityków. Nie było prasy, telefonów, internetu, telewizji, blogów. Po prostu ludzie, mówiący to co On mówił, uczący tego czego On nauczał, robiący to co On robił, żyjący tak jak On. Lata później jego przesłanie wciąż rośnie. Jest On kluczową postacią. Jest najlepiej sprzedającą się książką na świecie. Jego imię jest znane na całym świecie! od domu do domu, od miasta do miasta, od wsi do wsi. Przetrwał królestwa,  imperia, dyktatorów, prezydentów, władców. Można śmiało powiedzieć, że jest najbardziej wpływową postacią! nienawidzony, wywyższany, powodujący spory, atakowany, chwalony. Człowiek, który chodził po ziemi. Zwykły człowiek? Czy może ktoś więcej?
Tutaj filmik, zachęcam do obejrzenia.




 
Miłego wieczoru, cześć!



niedziela, 22 czerwca 2014

Dzień ważnej osoby




Hej, miałam dodać post wczoraj, ale najzwyczajniej w świecie zabrakło mi na to czasu. Tak jak w tytule Dzień ważnej osoby, chodzi tutaj o dzień ojca, który jest już jutro! 23 czerwca! Pamiętałeś? Będzie to bardzo krótki post, do napisania go zainspirowała mnie jedna z chińskich reklam, którą niedawno widziałam na YouTube. Opowiada w nim dziewczyna, że chciałaby mieć lepszego ojca, takiego który nie byłby głuchoniemy, żeby był taki jak wszyscy inni, żeby mógł wysłuchać jej wszystkie obawy, nadzieje, chciałaby ojca który mógłby mówić i który by ją zrozumiał. jest tak bardzo skupiona na wadach swojego ojca, że nie zaważa jego miłości, którą jej codziennie okazuje. Przy posiłku stara jej się pokazać, żeby jadła więcej, bo to pomaga jej rosnąć i dzięki temu staje się silniejsza, odwożąc ją do szkoły, mówi "bądź grzeczna kochanie" cieszy się na jej urodziny, mówi o tym obcym osobą, chce żeby była zawsze szczęśliwa i przeprasza za to, że jest głuchoniemy. Nie potrafi mówić jak inni ojcowie, ale kocha ją całym sercem. Kiedy dziewczyna chciała popełnić samobójstwo jej tata chciał oddać wszystko.. pieniądze, dom i prosił aby ją ratowali. Oddając dla niej krew - oddał za nią życie. Obejrzyj filmik!





Jak dla mnie ta reklama ma ważny przekaz emocjonalny i podkreśla wartości na które sami często jesteśmy ślepi. Tak wiele jest ludzi, którzy nie mają szacunku do rodziców, dziś szczególnie w tym dniu chcę podkreślić ojca. Jesteśmy zaślepieni tym co widzimy u innych, myślimy, że ktoś ma lepszego ojca niż my i to jest gówna idea którą widzimy. Skupiamy się na rzeczach, które robi źle a nie doceniamy tego dobra które już od niego otrzymaliśmy i wciąż będziemy nim obdarowywani. Nie mów o tacie "mój stary" bo jest to osoba, która Cię wychowuje, utrzymuję Cię, pozwala Ci realizować twoje marzenia, zaspokaja twoje potrzeby, dba o Ciebie każdego dnia, chce twojego szczęścia i zapewnia Ci bezpieczeństwo. Nie patrz na to czego od niego nie otrzymałeś, tylko doceń to co dostajesz każdego dnia. I co najważniejsze - nie porównuj swojego ojca z kimś innym. Pamiętaj! nie ma idealnych ojców, ale ojciec zawsze będzie kochał idealnie!

A ja? a ja mojemu tacie jestem wdzięczna za to, że po prostu jest każdego dnia, że dzięki niemu mogę jeździć na wakacje, że mogłam uczyć się w szkole muzycznej, że przez całe życie daje mi to co jest mi potrzebne do dalszego rozwoju, do spełniania moich marzeń. Za wszystko, mimo wszystko. A ty? Zaryzykuj! Zaryzykuj rozmowę z Ojcem, ona na nią czeka. Jutro w ten szczególny dla niego dzień wręczając mu jakiś drobiazg, powiedz proste słowo "dziękuję, kocham Cię" Na co dzień może nie słyszysz od ojca "kocham Cię" w postaci wypowiadanych słów, ale okazuje ci to przez czyny, przez to co robi dla Ciebie każdego dnia, co płynie prosto z serca. 





wtorek, 25 lutego 2014

droga do rozwiązania problemu


Każdy ma problemy, takie codzienne z którymi daje sobie radę i takie poważniejsze z którymi zmaga się każdego dnia wstając rano i wieczorami zasypiając z nimi. Są też momenty w których już nie mamy siły by dalej je utrzymywać i brnąć z tym dalej. Ale czy można sobie z nimi poradzić? Aktualnie mam w życiu jakiś gorszy etap jeżeli mogę to tak nazwać, stąd też moja  nieobecność tutaj. Jest ciężko, są momenty kiedy nawet nie mam siły/ochoty wstać ale jest  dobrze i jestem szczęśliwa. Ktoś pomyśli, że jestem głupia, ale nauczyłam się, że trzeba brać od życia to co daje i doceniać to co się ma - mam już to w nawyku. Tak więc mimo tego, że cierpię i idę przez to wszystko nie wiedząc ile to jeszcze potrwa  nadal potrafię się uśmiechać.





Trzeba postawić sobie ten fakt, że problemy są nieodłącznym elementem naszego życia ale i mimo to, że cierpimy, jest nam ciężko, musimy je dźwigać i codziennie stawiać im czoła to one są piękne! zawsze coś nowego wnoszą w nasze życie, zmieniają nasze podejście, kształtują nasz charakter, ale to..dopiero uświadamiamy sobie kiedy mijają i kiedy znów jest dobrze. W chwili obecnej jestem zła na to co się teraz dzieje, ale staram się być cierpliwa, bo żadna burza nie trwa wiecznie i wiem, że kiedy się to wszystko skończy wyciągnę z tego odpowiednie wnioski. Takie podejście chyba przychodzi z wiekiem, kiedyś miałam do tego zupełnie inny stosunek. Długo szukałam odpowiedzi na to jak mam sobie radzić z problemami które napotykam i w końcu znalazłam odpowiedź. Jaką? Pierwszą najistotniejszą rzeczą jest to aby uświadomić sobie, że siła która będzie Ci potrzebna do rozwiązania problemu jest w Tobie! Już ją masz! Drugą ważną sprawą jest wiara, musisz ją rozwijać a dasz radę ze wszystkim, nic nie będzie na tyle silne żeby Cię pokonać. Powiem Ci, że jeżeli na prawdę odkryjesz w sobie wiarę i no po prostu będziesz ją miał pokonasz wszystkie trudności! Dlaczego w ogóle mówię o wierze? Czy ona na serio jest taka istotna? Powiem tak - od tego jak wierzysz, takie efekty osiągniesz w konkretnej sprawie, w danej sytuacji w życiu.




A teraz uwierz w siebie i uświadom sobie, że z każdego problemu można wyjść! Bądź spokojny i nie działaj impulsywnie, nie poddawaj się, nie załamuj. Ważne jest też  to żebyś nie szukał odpowiedzi na siłę jak usunąć problem.. Nie wybiegaj myślami na przód, nie twórz czarnych scenariuszy bądź dobrej myśli. Kiedy nie masz sił, proś o nie Boga, nie wiem jaka jest Twoja sytuacja w kwestii wiary, ale sprawą jasną jest, że wyjść z problemu łatwiej jest kiedy ma się obok siebie kogoś kto będzie nas chwytał za rękę kiedy będziemy spadać. Jeżeli za tą osobę, która ma Ci pomagać w tej drodze wybierzesz Boga możesz być pewny, że On cię nie podniesie kiedy upadniesz! On do tego w ogóle nie dopuści.Wszystko co robisz opieraj na nim, to się nigdy nie zawali. Współpracuj z Bogiem i bierz to co daje Ci życie, bo to daje Ci właśnie On, kiedy pojawi się problem nie załamuj rąk, tylko szukaj drogi aby to rozwiązać i zapamiętaj, że Jeżeli masz wiarę, nic nie będzie niemożliwe! A w życiu dostaniesz tyle na ile wierzysz.






piątek, 31 stycznia 2014

Nie zapomnij być człowiekiem!


Do napisania tego postu przygotowywałam się już od kilku dni, po pokoju walają mi się kartki wyrwane na których są pozapisywane jakieś fragmenty tego co chciałabym dziś napisać, żeby o niczym nie zapomnieć, więc może od razu przejdę do tematu.. :)



Prawdą jest to, że ciągle jesteśmy obrzucani wieloma reklamami, sloganami różnego rodzaju, tekstami, które pojawiają się no wszędzie, które narzucają nam jak  powinniśmy wyglądać, ubierać się czy nawet jak powinniśmy się zachować, nie zdajemy sobie nawet sprawy jak wiele rzeczy, ludzi nami manipuluje... Pomyśl.. Może najwyższy czas żeby zrobić sobie taką małą przerwę.. wziąć oddech, zatrzymać się na chwilkę tu teraz gdzie teraz jesteś i w końcu popatrzeć na samego siebie i zadać sobie to pytanie Kim jestem? i co tak na prawdę sprawia, że jesteś szczęśliwy? Do napisania tego zainspirował mnie film "The Human Experience"Jest to historia braci, którzy podróżują po świecie w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Kim jestem? Kim jest człowiek? Jaki jest sens ludzkiego życia? Dlaczego cierpimy? Bohaterowie przebywają wśród bezdomnych na ulicach Nowego Jorku, później udają się do Peru, do sierot, kalekich dzieci.. a potem udają się do porzuconych trędowatych w lasach Ghany. Dzięki tym spotkaniom, bracia poczuli prawdziwe piękno człowieka. NIE opiszę filmu, ale napiszę moje wnioski jakie z niego wyciągnęłam.

 Kiedy spotykają się z bezdomnymi jest to zima i mieszkają z nimi w pudłach. Powielu godzinnych rozmowach, poznają tych ludzi, zaprzyjaźniają się, doznają prawdziwego ciepła od nich! Mogą zobaczyć jak to jest być bezdomnym! To są niesamowici ludzie! przykre jest to jak wiele osób ocenia kogoś z góry! Dlaczego boimy się kogoś, kto nie ma domu, bliskich osób, rodziny? Nie podejdziemy do tej osoby bo nie ma nam nic do zaoferowania?  Człowiek to człowiek i każdy z nas ma taką samą wartość! Każdy, bez wyjątku! Nie wiem, czy tylko ja jestem taka wrażliwa, ale jak widzę taką osobę to jest mi przykro, ale z drugiej strony mam ochotę podejść do niej, przytulić ją i nie wiem porozmawiać z nią, nawet jakby miało to być tylko ten jeden raz, przez chwilę! Wartość człowieka jest niezależna od tego co ma, jak wygląda i gdzie mieszka! A mało tego, ta osoba na ulicy może być mądrzejsza od Ciebie!


Oglądając to zdałam sobie sprawę, że my czasem to jednak zachowujemy się jak nic nieświadome pustaki. Ciągle chcemy czegoś nowego, oryginalnego, prestiżowego, coś czego nie ma nikt inny! No, bo przecież musisz być najlepszy! narzekamy jak czegoś nie dostajemy, jesteśmy zazdrośni jak ktoś ma coś czego nie mamy my, i obwiniamy naszych rodziców, że nam czegoś nie dają, nie chcą nam czegoś kupić, nie wiem można tu dużo wymieniać, wielu z nas jest materialistami i nie doceniamy tego, że to co dla nas jest rzecząnormalną, codziennego użytku - dla kogoś posiadane tego jest marzeniem! Dla kogoś najcenniejszą wartością jest życie i to że kolejnego dnia może się obudzić, ktoś codziennie o nie walczy. Ile na świecie jest sierot, które marzą o tym, żeby móc kiedyś wypowiedzieć słowo "mama" czy "tata" Ile jest rodzin, które zostały rozdzielone? No i czego ta osoba chce? Normalnego życia, marzy o tym żeby nie być głodną, żeby ktoś jej powiedział "tak, będzie dobrze"  marzy o rodzinie, o tym żeby zasypiając nie martwić się, czy do jutro przeżyje, chce żyć - nic więcej. I widzisz ty to masz, masz to o czym ktoś marzy, doceń to w końcu! staraj się dostrzegać w każdej małej rzeczy coś niesamowitego. Masz tak wiele, patrz codziennie na wszystko nowym okiem!  Prawda jest taka, że cały czas trwa wojna mimo, że tego nie widzisz, człowiek walczy przeciwko człowiekowi, jest ciemno, jest pełno zła nienawiści! takie jest ludzkie życie! Ale nie zapomnij co to znaczy być człowiekiem, doceń to jak wiele otrzymałeś od życia, bo ktoś o to co ty masz walczy! naucz się przebaczenia! miej wiarę, nadzieję i obdarzaj swoich bliskich miłością!  Podsumowując Ty, Ja, ten bezdomny, osoba chora czym różnimy się od siebie? Niczym, tak samo mamy uczucia, tak samo cierpimy, jesteśmy tacy sami, jesteśmy równi, nasza wartość jest niezależna od tego co posiadamy jesteśmy największą wartością tego świata!



DID WE FORGET WHAT IT MEANS TO BY HUMAN!
nie zapominajmy...co to znaczy... Być człowiekiem!




zdjęcia z google.