piątek, 31 stycznia 2014

Nie zapomnij być człowiekiem!


Do napisania tego postu przygotowywałam się już od kilku dni, po pokoju walają mi się kartki wyrwane na których są pozapisywane jakieś fragmenty tego co chciałabym dziś napisać, żeby o niczym nie zapomnieć, więc może od razu przejdę do tematu.. :)



Prawdą jest to, że ciągle jesteśmy obrzucani wieloma reklamami, sloganami różnego rodzaju, tekstami, które pojawiają się no wszędzie, które narzucają nam jak  powinniśmy wyglądać, ubierać się czy nawet jak powinniśmy się zachować, nie zdajemy sobie nawet sprawy jak wiele rzeczy, ludzi nami manipuluje... Pomyśl.. Może najwyższy czas żeby zrobić sobie taką małą przerwę.. wziąć oddech, zatrzymać się na chwilkę tu teraz gdzie teraz jesteś i w końcu popatrzeć na samego siebie i zadać sobie to pytanie Kim jestem? i co tak na prawdę sprawia, że jesteś szczęśliwy? Do napisania tego zainspirował mnie film "The Human Experience"Jest to historia braci, którzy podróżują po świecie w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Kim jestem? Kim jest człowiek? Jaki jest sens ludzkiego życia? Dlaczego cierpimy? Bohaterowie przebywają wśród bezdomnych na ulicach Nowego Jorku, później udają się do Peru, do sierot, kalekich dzieci.. a potem udają się do porzuconych trędowatych w lasach Ghany. Dzięki tym spotkaniom, bracia poczuli prawdziwe piękno człowieka. NIE opiszę filmu, ale napiszę moje wnioski jakie z niego wyciągnęłam.

 Kiedy spotykają się z bezdomnymi jest to zima i mieszkają z nimi w pudłach. Powielu godzinnych rozmowach, poznają tych ludzi, zaprzyjaźniają się, doznają prawdziwego ciepła od nich! Mogą zobaczyć jak to jest być bezdomnym! To są niesamowici ludzie! przykre jest to jak wiele osób ocenia kogoś z góry! Dlaczego boimy się kogoś, kto nie ma domu, bliskich osób, rodziny? Nie podejdziemy do tej osoby bo nie ma nam nic do zaoferowania?  Człowiek to człowiek i każdy z nas ma taką samą wartość! Każdy, bez wyjątku! Nie wiem, czy tylko ja jestem taka wrażliwa, ale jak widzę taką osobę to jest mi przykro, ale z drugiej strony mam ochotę podejść do niej, przytulić ją i nie wiem porozmawiać z nią, nawet jakby miało to być tylko ten jeden raz, przez chwilę! Wartość człowieka jest niezależna od tego co ma, jak wygląda i gdzie mieszka! A mało tego, ta osoba na ulicy może być mądrzejsza od Ciebie!


Oglądając to zdałam sobie sprawę, że my czasem to jednak zachowujemy się jak nic nieświadome pustaki. Ciągle chcemy czegoś nowego, oryginalnego, prestiżowego, coś czego nie ma nikt inny! No, bo przecież musisz być najlepszy! narzekamy jak czegoś nie dostajemy, jesteśmy zazdrośni jak ktoś ma coś czego nie mamy my, i obwiniamy naszych rodziców, że nam czegoś nie dają, nie chcą nam czegoś kupić, nie wiem można tu dużo wymieniać, wielu z nas jest materialistami i nie doceniamy tego, że to co dla nas jest rzecząnormalną, codziennego użytku - dla kogoś posiadane tego jest marzeniem! Dla kogoś najcenniejszą wartością jest życie i to że kolejnego dnia może się obudzić, ktoś codziennie o nie walczy. Ile na świecie jest sierot, które marzą o tym, żeby móc kiedyś wypowiedzieć słowo "mama" czy "tata" Ile jest rodzin, które zostały rozdzielone? No i czego ta osoba chce? Normalnego życia, marzy o tym żeby nie być głodną, żeby ktoś jej powiedział "tak, będzie dobrze"  marzy o rodzinie, o tym żeby zasypiając nie martwić się, czy do jutro przeżyje, chce żyć - nic więcej. I widzisz ty to masz, masz to o czym ktoś marzy, doceń to w końcu! staraj się dostrzegać w każdej małej rzeczy coś niesamowitego. Masz tak wiele, patrz codziennie na wszystko nowym okiem!  Prawda jest taka, że cały czas trwa wojna mimo, że tego nie widzisz, człowiek walczy przeciwko człowiekowi, jest ciemno, jest pełno zła nienawiści! takie jest ludzkie życie! Ale nie zapomnij co to znaczy być człowiekiem, doceń to jak wiele otrzymałeś od życia, bo ktoś o to co ty masz walczy! naucz się przebaczenia! miej wiarę, nadzieję i obdarzaj swoich bliskich miłością!  Podsumowując Ty, Ja, ten bezdomny, osoba chora czym różnimy się od siebie? Niczym, tak samo mamy uczucia, tak samo cierpimy, jesteśmy tacy sami, jesteśmy równi, nasza wartość jest niezależna od tego co posiadamy jesteśmy największą wartością tego świata!



DID WE FORGET WHAT IT MEANS TO BY HUMAN!
nie zapominajmy...co to znaczy... Być człowiekiem!




zdjęcia z google.


środa, 29 stycznia 2014

Ile ludzi chcesz zabić?



Hej, dziękuję za niektóre komentarze pod ostatnim postem, przyznam szczerze, że ciężko mi się go pisało, bo w sumie był on na taki bardzo osobisty temat, ale mimo wszystko, że mogłam się z kimś tym podzielić. Jeszcze chciałabym dodać, że po lewej stronie pojawił się pajacyk! Kliknijcie w niego! i pomóżcie niedożywionym dzieciom! Taki  mały gest!  Większość z was ciągle wszędzie prosi o klikanie w banery firm z którymi współpracujecie, żeby mieć z tego korzyści, a ja proszę o kliknięcie w coś co przyniesie  coś drugiej osobie, no dalej... klikaj! rozkaz! wykonać! nalegam! haha nie no żartuję :)


Ile ludzi chcesz  zabić?
Skąd w ogóle taki tytuł postu? Nie wiedziałam jak mam to nazwać, bo możliwe że będzie to co teraz napiszę trochę podobne do "hejtowania" ale strasznie nie lubię tego określenia, które stosowane jest w dużej mierze przez gimnazjalistów. O co mi chodzi? Na początku zastanów się ile osób już zabiłeś.. Na pewno znajdziesz kilka. Kiedy mówisz jakieś osobie coś złego, upokarzającego, też może coś co nie do końca jest prawdą o nim wtedy zabijasz go w oczach tej osoby, musisz mieć tę świadomość. Ja kiedyś nigdy w ten sposób nie patrzałam...Kiedy ktoś tak w kółko słyszy, że nie jest wystarczająco dobry, że nic nie osiągnie, nie może czegoś zrobić, jest zerem, nikt go nie lubi no i tak na prawdę najlepiej by było gdyby w ogóle nie istniał..I on pomału spada w dół.. Kiedy mówisz komuś coś przykrego, możesz być właśnie tą osobą, która popchnie ją niżej. Tak na prawdę nie wiesz jakie ta osoba ma życie, czy ma problemy w domu, czy źle się odżywia czy  się kaleczy.. nie wiesz tego.. i nie masz prawa mówić jej jaka jest! Tak dużo ludzi cierpi a my  często nie zdajemy sobie sprawy jaką siłą i potęgą jest wspieranie tej osoby! Obudźcie się i otwórzcie czasem oczy i zauważcie to, że ktoś cierpi. Dużo osób jest samotnych i to boli. Nie pozwólcie żeby ktoś był sam. Osoba samotna często mówi, że nikogo nie potrzebuje, ale i ja i ty dobrze to wiemy, że jest to nie prawdą. Trudno jest iść przez życie w pojedynkę. Każdy potrzebuję kogoś kto będzie koło niego szedł, że jeżeli podwinie się mu noga będzie miał się na kim oprzeć. Nie patrz na innych, na to ci robią! Jeżeli widzisz, że ktoś jest sam że jest smutny i widzisz, że jego oczy proszą o pomoc podejdź, porozmawiaj może to Ty będziesz tą osobą, która pomoże mu wstać i znowu uwierzyć! Staraj się być dobrym człowiekiem, staraj się okazywać dobro i ciepło drugiej osobie, pomagaj! W zamian dostaniesz wdzięczność - najcenniejsze co może być.




niedziela, 26 stycznia 2014

Moja historia - ludzkie doświadczenie!

Hej! W końcu się zebrałam i piszę tego posta. Chciałam dodać post o ludzkim doświadczeniu, o wspaniałym filmie, który został nakręcony przez trójkę braci, który  poruszył serca ludzi na całym świecie! Film odpowiada na pytania kim jesteśmy, jaki jest sens naszego życia, dlaczego cierpimy. Pokazuje życie człowieka z najgorszej strony, ale to jest piękne. Możecie oczekiwać tego posta, bo pojawi się niebawem i myślę że też was to w jakiś sposób dotknie i zobaczycie jak żyją inni ludzie, a może raczej jak o to życie walczą?
A dzisiaj? No właśnie o czym dzisiaj napiszę? Będzie to typowo post o mnie, ale i nie tylko, będzie on też o Bogu. Postanowiłam, że zanim pojawi się tutaj post o ludzkim doświadczeni to może najpierw powinnam napisać o swoim. Zauważyliście jak ważna jest dla mnie wiara, pojawia się ten temat w każdym poście. A jesteś ciekawy jak to się u mnie zaczęło?
 Dlaczego i po co wierzę?




Długo zastanawiałam się czy powinnam to tutaj napisać, wahałam się i miałam wątpliwości czy to ma sens i nie wiem jak to będzie odebrane przez was. Ale wszystkie wątpliwości już jakoś zniknęły, może właśnie Tobie pomogę tym co teraz napiszę? Może jesteś teraz w trudnym etapie życia i myślisz, że nie wyjdziesz z tego? albo właśnie rozpadła Ci się rodzina? Ktoś bliski od Ciebie odszedł? Nie masz sił i nie wiesz skąd je czerpać...
Otóż zacznę od tego, że nie od zawsze byłam osobą w pełni wierzącą. Urodziłam się w rodzinie wierzącej, jestem katoliczką i od dziecka chodzę do Kościoła ale nie było to tak do końca świadome. W domu, w Kościele czy w szkole na religii nikt do końca nie przedstawił mi tego kim jest Bóg i jaki on jest.. Tego musisz dowiedzieć się sam! na swoim doświadczeniu! na swoich wydarzeniach w życiu! Czasami to poznawanie Boga jest bardzo trudne i ciężkie ale z drugiej strony pełne niesamowitych wydarzeń, którym towarzyszą łzy. Do pewnego momentu, do pewnego wieku chodziłam do Kościoła z myślą, że tak trzeba, wszyscy idą to ja też, było to takie jakby przyzwyczajenie. Często źle też patrzyłam na Kościół jako instytucję, która zbiera z nas pieniądze i miałam też fałszywy obraz Księdza. Nigdy nie skupiałam się na tym co dzieje się w Kościele, po prostu stałam i czekałam aż się skończy i wracałam do domu. A moja modlitwa opierała się tylko na jakieś jednej regułce wypowiedzianej w biegu..
Aż do pewnego momentu...
Pojechałam na pierwszy Wołczyn do Krakowa (spotkanie religijne organizowane przez Braci Kapucynów)
Było to kilka lat temu, chyba w roku 2010 byłam wtedy w 2 klasie gimnazjum tam po raz pierwszy mogłam zobaczyć Kościół z innej perspektywy i poznać wspaniałe osoby pełne wiary, której mi wtedy jeszcze brakowało. Jeździłam potem tak na te spotkania i było cudownie, ale potem wracałam do domu i znów wracałam do swojego starego życia. Próbowałam się modlić, ale nie wychodziło mi to, modląc się nie czułam Boga, czułam się tylko jak jakąś głupia. Co siedziałam i mówiłam do czego do ręki? do ściany? Zdałam sobie potem sprawę, że wiara nie jest dla mnie, może to nie ma sensu. Pojechałam rok później na Wołczyn do Wołczyna na tydzień sytuacja znowu ta sama, spędziłam tam cudowne chwile wróciłam do domu i się skończyło.. Tak bardzo chciałam to wszystko zmienić, ciężko mi było z tym! Widziałam tak wiele osób, które wierzyły w Boga i były tak bardzo szczęśliwe i tego szczęścia nawet nie da się opisać. Rok później znowu pojechałam na Wołczyn to były te wakacje, pojechałam z myślą, że znowu będzie to samo. A tu niespodzianka! Nie było. Mówi się, że do wiary trzeba dojrzeć, nie chodzi tutaj o wiek tylko o to co człowiek nosi w sercu jak silny jest psychicznie. Zdałam sobie sprawę, że tak bardzo byłam zajęta szukaniem Boga, że nie zauważyłam, że on tak na prawdę przez ten cały czas przy mnie był i kiedy upadałam i niejednokrotnie poddawałam się i wołałam Go i nie czułam Jego obecności i wątpiłam w niego to On tak na prawdę niósł mnie wtedy na rękach żebym tak bardzo nie cierpiała. Tam też wtedy na Wołczynie przeżyłam pierwszą, szczerą spowiedź w swoim życiu. Nie była ona taka jak poprzednie mogłam się wygadać, powiedzieć wszystko, porozmawiać a Brat Kapucyn, który mnie spowiadał miał dla mnie ten czas i nie umiem tego opisać ale taką spowiedź pamięta się do końca życia. Tam też miałam możliwość ze skorzystania z modlitwy wstawienniczej o czym nigdy nie słyszałam. Nie chcę też teraz wchodzić w szczegóły o co dokładnie chodzi, ale chcę powiedzieć, że ten okres był dla mnie niesamowity, tak też po raz pierwszy powiedziałam takie głośne TAK Panu Bogu, że zgadzam się na to żeby działał w moim życiu i żeby po prostu był i teraz nie ma mi już tak ciężko, każde zmartwienie i słabość mogę na nim opierać. Zdobyć wiarę jest bardzo ciężko jak już wyżej wspomniałam, potrzeba dużo czasu, dużo modlitwy, która czasami nie wychodzi, dużo cierpliwości ale kiedy już się ją zdobędzie jest niesamowity spokój i pokój w sercu.. Ale wiarę też trzeba umieć utrzymać i ją pielęgnować, dbać o nią. Teraz wiem po co chodzę do Kościoła, już nie jest dla mnie pustym budynkiem tylko miejscem spotkania z Bogiem! Kościół jest dla mnie wspólnotą o którą zawsze będę walczyć.
I teraz chcę Ci coś powiedzieć..
Jeżeli w dalszym ciągu myślisz, że Kościół jest do bani a wierzyć możesz nie chodząc do niego, to nie żebym chciała Cię obrazić ale jesteś niepoważny, żeby nie powiedzieć, że głupi. Ja bez Kościoła, bez rodziców, bez Księdza, bez Braci Zakonnych, Bez nawet Katechetki z gimnazjum nie miałabym tej niesamowitej wiary!
Nigdy nie będziesz mógł uwierzyć w siłę Boga jeżeli będziesz działać sam to jest nie realne! Nie idź tą zasadą, że będziesz wierzyć, ale bez Kościoła bo ja tak po części chciałam iść i gdybym nie zawróciła nie wiem jaka bym teraz była. Nawet nie wiesza jaka jestem teraz szczęśliwa! Kiedyś może bałabym się napisać tu o wierze, ale teraz nie! I dzisiaj chcę też zachęcić właśnie Ciebie i powiedzieć Ci, że Bóg też czeka na twoje "TAK" pozwól mu iść z Tobą to jest jedyna osoba, która Cię nigdy nie zawiedzie, bo jesteś jego synem/córką! On pierwszy Cię pokochał, kocha Cię i kochać będzie :)


Cokolwiek się dzieje w Twoim życiu idź, nie poddawaj się i walcz! Droga będzie ciężka i wyczerpująca, ale musisz iść, kiedy zabraknie Ci siły nie bój się prosić Boga o Pomoc, on Cę poniesie.. Warto się pomęczyć a potem z uśmiechem na twarzy cieszyć się, bo masz z czego! Jesteś dzieckiem Pana Boga! Pozdrawiam, i dziękuję za uwagę wytrwałym!

Moja modlitwa wstawiennicza: TUTAJ

czwartek, 23 stycznia 2014

Tematyka mojego bloga. O czym właściwie piszę?

Nigdy nie umiałam stwierdzić jakiej tematyki jest mój blog, ale doszłam ostatnio do wniosku, że podchodzi on coraz bardziej pod tematykę wiary i religii! Od niedawna właśnie wkroczyłam w takie tematy i piszę o tym żeby uwierzyć w siebie i w Boga przede wszystkim. W końcu mogę tak w stu procentach określić ta tematykę i sporadycznie też będę pisała coś luźniejszego, codziennego żeby to urozmaicić. Nie chcę pisać o kosmetykach, modzie czy dupie marynie bo jest wiele wspaniałych osób które się na tym znają i robią to świetnie! I z przykrością stwierdzam, że coraz więcej jest osób, a raczej 13 latek, które jakby weszły w to z zerową wiedzą na ten temat :) Każdy pisze o tym, i na taki temat w jakim czuje się najlepiej.  Poza tym ja jestem osobą co nie lubi iść za większością! Także chcę się skupić na jednej konkretnej rzeczy, na jednym konkretnym temacie. Mam nadzieję, że  choć troszkę przekonam was jak super czadowo jest być osobą wierzącą. Postaram się też przełamać ten stereotyp, że Kościół jest nudny i chodzą tak tylko stare babki, które fałszują i nie umieją śpiewać, a Ksiądz gada tylko same głupoty..W dalszym ciągu będę chciała pisać o miłości Boga do Ciebie, że jesteś osobą o największej wartości! I nie zabraknie też postów motywacyjnych jak już wcześniej się pojawiały!



W naszym codziennym życiu zapełnionym wieloma sprawami i obowiązkami, w tej codziennej bieganinie, w lęku jakim żyjemy z dnia na dzień powinniśmy znaleźć miejsce dla Niego, dla Boga. Kiedy nie mamy już sił i upadamy powoli jak ptak skulony i nie stać nas już na nic więcej z naszych ust powinna płynąć modlitwa. Tyle razy już rzucaliśmy obietnice, że będziemy innymi ludźmi, że się zmienimy i będziemy pracować nad naszym charakterem i zachowaniem, ale jesteśmy słabi! Człowiek jest słaby, jeżeli działa bez Boga, bez tej wewnętrznej duchowej dźwigni. Ile razu odwracamy się od Boga, bo coś wydaje nam się być bardziej atrakcyjne, coś nas bardziej zachęca i rozprasza nasze myśli, a pomyśl ile było powrotów? ile razy znów zaczynałeś przepraszać i ze skulonym ogonem wracałeś do Pana.. On mimo wszystko ma dla nas cierpliwość, jak Ojciec dla swojego zagubionego dziecka, nie bój się iść za nim, nie bój się Go słuchać, On w Ciebie wierzy jak nikt inny! 




niedziela, 12 stycznia 2014

egoistyczny post - five fingers



Hej! Ostatnio ciągle dodawałam posty bardziej tematyczne, o wierze w siebie, o wierze w Boga.. i tak dalej.. ale dzisiaj postanowiłam zrobić coś zupełnie innego. Dzisiejszy post będzie typowo egoistyczny, bo tylko o mnie! Podoba mi się jak wiele osób pisze coś typu "dziesięć faktów o mnie" Lubię takie posty, bo przez to można poznać bardziej osobę, która prowadzi bloga :) Postanowiłam, że zrobię coś podobnego, ale w nieco innej postaci. Zrobię to w formie takiej dłoni, jak widać niżej.. Nie będę pisać o mnie nie wiadomo ile faktów, tak krotko kończąc na jednym słowie, czy zdaniu.. tylko wybrałam pięć takich ważniejszych rzeczy i trochę będę chciała to rozwinąć. A więc zapraszam Cię do przeczytania!



Wiara - Jak już można zauważyć. Jestem osobą wierzącą. Ale nie od zawsze. W swoim życiu ciągle szukałam Boga i chciałam być bliżej niego. Dziś już jestem na takim etapie, że moja przyjaźń z Jezusem jest silna i nic za nic w świecie tego nie zmieni, żadne wydarzenie, żadna osoba nic. Możesz mieć wiele przyjaciół, ale najlepszym powinien być dla ciebie Jezus, bo On nigdy nie zawodzi! I sprawia, że Twoje życie może być piękne! " Mój przyjacielu..Wiesz, że zawsze Jestem przy Tobie. Spacerujemy razem po wybrzeżu Twojego życia. Zostawiamy na piasku ślady naszych stóp. Nigdy Cię nie opuszczę. Czasem na piasku widzisz  tylko jeden ślad, może myślisz wtedy, że zostałeś sam. Musisz wiedzieć, że niosę Cię wtedy na rękach, byś nie cierpiał. Zawsze możesz na mnie liczyć, kocham Cię i nigdy nie opuszczę - Jezus"


Muzyka - Zawsze była i będzie ważna w moim życiu. Nie wyobrażam sobie gdyby miało by jej nie być. Co do gatunku muzycznego to nie umiem określić się precyzyjnie. To czego słucham w dużej mierze zależne jest od mojego humoru. Lubie słuchać czegoś wesołego a nie raz smutnego. Nie zniosę tylko rapu. Nie lubię po prostu, nigdy nie lubiłam i nie polubię. Ale muszę też zaznaczyć, że mam taki mały sentyment do muzyki klasycznej. W dużej mierze miała na to wpływ szkoła muzyczna, którą skończyłam w tamtym roku. Uwielbiam wręcz kompozytora Ludovico Einaudi i daję sobie głowę uciąć, że każdy z was go zna chociażby z utworu "Fly" ktory pojawia się w filmie "Nietykalni"Zauważyłam też, że jego utwory pojawiają się w reklamach w telewizji.



Uśmiech - Nie da się ukryć, że należę do grupy osób ciągle uśmiechniętych. Dużo osób mówi, że jestem bardzo pozytywną osobą i dziwi się jak to robię, że ciągle mam tak dobry humor! To fakt, uwielbiam się uśmiechać, śmiać się, wygłupiać, ale też czasami mam takie momenty, chwile w życiu co nie wszystko idzie dobrze i smutek też pojawia się na mojej twarzy, ale zwykle nie trwa to długo, bo potrafię szybko się podnieść.


Motywacja - Kiedyś byłam osobą, że szybko się poddawałam, rezygnowałam nawet z czegoś co było dla mnie bardzo ważne. Szybko się denerwowałam, nie potrafiłam się skupić na konkretnej rzeczy i szybko się rozpraszałam. Wiele rzeczy zaczynałam, a brakowało mi sił i motywacji, żeby to skończyć. Teraz jest zupełnie inaczej! Kiedy już postawię sobie jakiś cel, to wytrwale dążę do tego aby to osiągnąć. Wiele sytuacji w życiu dało mi do zrozumienia, że warto walczyć i jeżeli na czymś nam zależy nie możemy się poddać!


Gitara - Chodziłam do szkoły muzycznej cztery lata i uczyłam się grać na gitarze. Chodź miałam chwile zwątpienia to bardzo lubiłam grać! Kiedy skończyłam szkołę, skończyłam grać na gitarze. Odstawiłam ją na bok i nawet jej nie ruszam, a nie chcę żeby tak było! Teraz na dniach zabieram ją, otrząsnę z kurzu i wracam do gry, do ćwiczeń, tak dla samej siebie!



na koniec chciałam podziękować za niektóre e-maile! A osoby, które zostawiły swój w komentarzu w poprzednim poście - dzisiaj się odezwę! :) Jeżeli ma ktoś ochotę popisać ze mną, poznać się, cokolwiek to czekam pisz
alicjadamus@o2.pl