poniedziałek, 30 czerwca 2014

choć...goni nas czas.


Ludzie rozpaczają nad krótkością życia, dlaczego nie rozpaczają nad jego bylejakością? W parę miesięcy, w parę lat można przeżyć więcej niż w ciągu najdłuższego, ale byle jakiego życia.
Zacznę dziś tymi oto słowami Jana Grzegorczyka. A dlaczego? te słowa jakiś czas temu usłyszałam i zapisałam sobie w notesie, ale jakoś szczególnie nie zastanawiałam się nad dosłownym znaczeniem tych słów. Dopiero dzisiaj zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać po obejrzeniu filmu "choć goni nas czas" I gorąco Wam polecam ten film! Jest on z 2007 roku i na pierwszy rzut oka nie zachęca do obejrzenia, ale to tylko pozory. Film jest fantastyczny! Opisy filmu, które czytałam w internecie też nie są zbytnio ciekawe.. W filmie przedstawiona jest historia dwóch mężczyzn, którzy są chorzy na raka i zostało im pół roku życia. Co robią? Mają swoją listę marzeń, które po kolei realizują. Po prostu wykorzystują swój krótki czas jak najlepiej. Film jak napisałam wyżej jest fantastyczny a pod koniec bardzo wzruszający i zmusza do takiej małej refleksji nad swoim życiem. Czym jest życie? Jak szybko płynie czas? Jak starać się korzystać z życia? Jak czerpać z niego korzyści? i tutaj też narzuca mi się pewna myśl... Pewnie każdy z Was słyszał te słowa, że "Żyje się i umiera tylko raz" Ja natomiast się z nimi nie zgadzam. Film ten utwierdził mnie w przekonaniu, że umiera się tylko raz, ale żyje się każdego dna! I właśnie postarajmy się wykorzystywać w pełni te dni, żeby czuć że codziennie żyjesz! Pewnie gdyby nie wiadomość, którą bohaterzy usłyszeli, że zostało im niewiele czasu nie zaczęli by spełniać marzeń. A może w ogóle nie przeżyli by tych cudownych chwil razem? Dlaczego tak się zwleka ze spełnianiem swoich pragnień?




Miałam dodać post kilka dni temu, ale ostatnio mój laptop odmawia współpracy ze mną niestety. Jak rozpoczęliście wakacje?



środa, 25 czerwca 2014

Kilka słów o NASZYM przyjacielu :)


Hej! trafiłam ostatnio na bardzo doby filmik i pisało pod spodem aby udostępnić i podzielić się nim z tyloma osobami ile to możliwe, a więc do dzieła! Przedstawiam wam osobę może bardziej albo mniej wam znaną.

Urodził się jak większość ludzi, bez majątku! bez wpływu! bez kontaktów! bez kumpli! bez znajomości! Był zwykłym chłopakiem, synem, uczniem, fachowcem, bratem, przyjacielem, nauczycielem. Przemawiał do tłumów, ale większość czasu spędzał w małym gronie - zwykłych ludzi, obywateli, wyrzutków, gospodyń, obcokrajowców, dzieci, mężów, biznesmenów, sióstr, ojców, żołnierzy, synów, córek, pracowników, szefów, sąsiadów.......Podróżował piechotą! bez samochodu, bez roweru, bez konia i powozu. Od domu do domu! od miasta do miasta! od wioski do wioski! Nigdy nie opuścił obszaru tak małego jak przeciętne województwo. Nauczał tylko trzy lata! To krócej niż kadencja rządu, niż studia, niż kredyt na samochód. Zmarł mając niewiele ponad trzydzieści lat, bez dzieci, bez dziedzica, bez armii walczącej w jego sprawie.... Po prostu PRZYJACIELE, naśladowcy, uczniowie, zwykli ludzie, obywatele, wyrzutki, gospodynie, obcokrajowcy, dzieci, mężowie, biznesmeni, siostry, ojcowie, żołnierze, synowie......A jednak Jego przesłanie rosło! Nie przez kampanie reklamowe, klipy video, wsparcie polityków. Nie było prasy, telefonów, internetu, telewizji, blogów. Po prostu ludzie, mówiący to co On mówił, uczący tego czego On nauczał, robiący to co On robił, żyjący tak jak On. Lata później jego przesłanie wciąż rośnie. Jest On kluczową postacią. Jest najlepiej sprzedającą się książką na świecie. Jego imię jest znane na całym świecie! od domu do domu, od miasta do miasta, od wsi do wsi. Przetrwał królestwa,  imperia, dyktatorów, prezydentów, władców. Można śmiało powiedzieć, że jest najbardziej wpływową postacią! nienawidzony, wywyższany, powodujący spory, atakowany, chwalony. Człowiek, który chodził po ziemi. Zwykły człowiek? Czy może ktoś więcej?
Tutaj filmik, zachęcam do obejrzenia.




 
Miłego wieczoru, cześć!



niedziela, 22 czerwca 2014

Dzień ważnej osoby




Hej, miałam dodać post wczoraj, ale najzwyczajniej w świecie zabrakło mi na to czasu. Tak jak w tytule Dzień ważnej osoby, chodzi tutaj o dzień ojca, który jest już jutro! 23 czerwca! Pamiętałeś? Będzie to bardzo krótki post, do napisania go zainspirowała mnie jedna z chińskich reklam, którą niedawno widziałam na YouTube. Opowiada w nim dziewczyna, że chciałaby mieć lepszego ojca, takiego który nie byłby głuchoniemy, żeby był taki jak wszyscy inni, żeby mógł wysłuchać jej wszystkie obawy, nadzieje, chciałaby ojca który mógłby mówić i który by ją zrozumiał. jest tak bardzo skupiona na wadach swojego ojca, że nie zaważa jego miłości, którą jej codziennie okazuje. Przy posiłku stara jej się pokazać, żeby jadła więcej, bo to pomaga jej rosnąć i dzięki temu staje się silniejsza, odwożąc ją do szkoły, mówi "bądź grzeczna kochanie" cieszy się na jej urodziny, mówi o tym obcym osobą, chce żeby była zawsze szczęśliwa i przeprasza za to, że jest głuchoniemy. Nie potrafi mówić jak inni ojcowie, ale kocha ją całym sercem. Kiedy dziewczyna chciała popełnić samobójstwo jej tata chciał oddać wszystko.. pieniądze, dom i prosił aby ją ratowali. Oddając dla niej krew - oddał za nią życie. Obejrzyj filmik!





Jak dla mnie ta reklama ma ważny przekaz emocjonalny i podkreśla wartości na które sami często jesteśmy ślepi. Tak wiele jest ludzi, którzy nie mają szacunku do rodziców, dziś szczególnie w tym dniu chcę podkreślić ojca. Jesteśmy zaślepieni tym co widzimy u innych, myślimy, że ktoś ma lepszego ojca niż my i to jest gówna idea którą widzimy. Skupiamy się na rzeczach, które robi źle a nie doceniamy tego dobra które już od niego otrzymaliśmy i wciąż będziemy nim obdarowywani. Nie mów o tacie "mój stary" bo jest to osoba, która Cię wychowuje, utrzymuję Cię, pozwala Ci realizować twoje marzenia, zaspokaja twoje potrzeby, dba o Ciebie każdego dnia, chce twojego szczęścia i zapewnia Ci bezpieczeństwo. Nie patrz na to czego od niego nie otrzymałeś, tylko doceń to co dostajesz każdego dnia. I co najważniejsze - nie porównuj swojego ojca z kimś innym. Pamiętaj! nie ma idealnych ojców, ale ojciec zawsze będzie kochał idealnie!

A ja? a ja mojemu tacie jestem wdzięczna za to, że po prostu jest każdego dnia, że dzięki niemu mogę jeździć na wakacje, że mogłam uczyć się w szkole muzycznej, że przez całe życie daje mi to co jest mi potrzebne do dalszego rozwoju, do spełniania moich marzeń. Za wszystko, mimo wszystko. A ty? Zaryzykuj! Zaryzykuj rozmowę z Ojcem, ona na nią czeka. Jutro w ten szczególny dla niego dzień wręczając mu jakiś drobiazg, powiedz proste słowo "dziękuję, kocham Cię" Na co dzień może nie słyszysz od ojca "kocham Cię" w postaci wypowiadanych słów, ale okazuje ci to przez czyny, przez to co robi dla Ciebie każdego dnia, co płynie prosto z serca. 





wtorek, 17 czerwca 2014

exam...



Hej! Już ponad miesiąc nic nie dodawałam, nic nie pisałam i zawsze po tak długiej przerwie nawet nie wiem jak zacząć. Nie pisałam z powodu szkoły. Chciałam się maksymalnie na niej skupić, bo teraz początkiem czerwcem pisaliśmy egzaminy zawodowe pierwsza kwalifikacja sprzedaż produktów i usług reklamowych. Część praktyczna była trudna, ale czy zdałam okaże się we wrześniu. Część teoretyczną pisaliśmy wczoraj, już wieczorem można było sprawdzić wyniki, bo podane były odpowiedzi. Sprawdziłam i zdałam! 30/40! chyba, że pomyliłam się w liczeniu, hehe :) Zrobiłam strasznie głupie błędy jak na to teraz patrzę, ale mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z tego wyniku.
Może ktoś z was pisał teraz egzamin zawodowy? Jak Wam poszło?




A co u mnie?
Niewiele się przez ten czas zmieniło, ciągle kusiło mnie żeby tu wejść, napisać cokolwiek, ale postanowiłam, że do egzaminów dam sobie spokój i jak widać opłaciło się. Chyba tak po cichutku można już powiedzieć "zaczęły się wakacje!" Jutro ostateczny dzień wystawiania ocen i zaczynamy najpiękniejszy czas! tak wiec od dziś wracam do regularnego pisania, chodź wiem, że ostatnio coś licho z tym było niestety.. Poza tym, chcę wam powiedzieć, że jest wspaniale! Ostatnio byłam perfekcjonistką we wpadaniu w depresje, smutek, załamania, zwątpienia.. ciągle się coś zmienia, z dnia na dzień pojawiają się przede mną decyzje coraz poważniejsze, które muszę podjąć w minimalnym czasie, a że jestem słaba psychicznie - nie wytrzymuję. Lubię kontrolować sytuację, wiedzieć co jest, na czym stoję, ale czasami to przerasta.. Teraz postanowiłam - koniec. Doszłam do wniosku, że sama nie potrafię operować swoim życiem, jest zbyt ciężkie żebym sama je udźwignęła. Postanowiłam, że powierzę je w ręce komuś kto od dawna czekał żebym to zrobiła, komuś kto ma bardzo dużo siły, komuś komu można zaufać. - Jezusowi. Po raz pierwszy powiedziałam takie głośne "tak" i uwierzcie, że smutek zmienił się w radość, załamania w coś stabilnego i motywację, a zwątpienia w wiarę.. wiarę we mnie samą i w wiarę w Jezusa. Cokolwiek będzie - będzie dobrze, bo nie idę już sama. Polecam taką drogę :)




Jeszcze w tym tygodniu (chyba w sobotę) przyjdę tu z jakimś postem tematycznym jak to dotąd było..Oczekujcie, miłego dnia!