poniedziałek, 28 lipca 2014

płynąc pod prąd




Pod prąd społecznego nawyku i płytkiej opinii. Pod prąd ludzkiej słabości. Pod prąd źle rozumianej "Wolności". Wolność nie została dana człowiekowi przez Stwórcę do tego, ażeby niszczył siebie i drugich. Wolność to nie jest samowola! - Jan Paweł II.





Temat dzisiejszego postu sam wpadł mi w ręce, więc pomyślałam - piszę, zanim pamietam, haha! Teraz trzeba mieć odwagę iść pod prąd wbrew modom i zwyczają jakie panują. Coraz więcej ludzi jest takich samych. Ktoś wymyślił swój styl - tysiące ludzi za nim poleciało, wzorując się na nim. Osoba osiagnęła jakiś sukces - robisz to samo z myślą, że w Twoim przypadku będzie tak samo! Mówię Ci, nie będzie!  Nie idź ścieżką, którą już ktoś przetarł z myślą, że będzie łatwiej, bo nie będzie! Nie zachowuj się jak osoba obok Ciebie, która jest lubiana z myślą, że Ciebie też polubią, bo nie polubią! Twoja koleżanka pali?Ty nie pal! Co Ci to da? Wszyscy mają takie same buty? Kup inne! Bycie modnym, wyszło już z mody! Taka prawda. Nie staraj się mieć, nie staraj się robić tego co robią inni, nie kupuj tego co kupują koledzy! Staraj się robić to co Ty chcesz, kupuj to co Tobie się podoba, nie to co narzucają inni! Nie biegnij za tym co osoby obok, nie idź za tłumem, wejdź w tłum. Idź pod prąd żeby odnaleźć siebie. Życie porównajmy do wody, która z źródła gdzieś płynie.. Chcesz płynąć z prądem? z tym całym syfem.. z syfem takich samych identycznych ludzi, którzy po drodze gdzieś zgubią swoją tożsamość? Czy może chcesz być wyjatkowy? No pewnie, że chcesz! No to idź pod prąd, będzie ciężko, będzie opór, wysiłek, praca nad sobą, słowa krytyki z ust bliskich..ale niech to będzie Twoje świadome dążenie do celu! Płyniemy do źródła... do źródła którym jest Jezus Chrystus. Nie można być prawdziwym chrześcijaninem, płynąc z prądem jak śnięta ryba. Bycie uczniem Chrystusa wymaga podejmowania refleksji nad swoim działaniem i szukaniem ciągle nowych dróg dla tej wielkiej rzeki chrześcijaństwa. 


Pamiętaj, nikt nie wymaga od Ciebie doskonałości tylko przejrzystości. Nawet nie staraj się być doskonałym, to nie przejdzie. Staraj się być przejrzysty, prawdziwy, płynąc mając czyste serce, serce pełne nadziei! Często zapominamy o swojej tożsamości, a płynąc za innymi jej nie odkryjesz, zawracając pokonując trud i wysiłek zobaczysz ją, zobaczysz prawdziwego siebie. Pracuj nad sobą, bądź wytrwały. Jesteś super czadowy.. rozumiesz? Jesteś super czadowy haha! nie niszcz siebie by stać się jak ktoś inny. Świat nie potrzebuje drugiej takiej samej Joli, drugiego takiego samego Franka, świat potrzebuje Ciebie!









Zdjęcia robione w Tychach, paprocany. Piękne miejsce!  

czwartek, 24 lipca 2014

małe świadectwo :)



Hej!  Myślałam, że dziś ostatecznie zakończę poszukiwania co do pracy, ale niestety się nie udało, ale nie poddaję się i mam jeszcze jedną opcję, ale tym razem działam sama! Nie przedłużając przechodzę do tematu postu i zapraszam do czytania :)




Długo zastanawiałam się czy się czymś z Wami podzielić. Ale zdałam sobie sprawę, że bardzo lubię słuchać świadectw innych ludzi, że to bardzo buduje. W czwartek na Wołczynie właśnie poszłam do Kościoła na modlitwę wstawienniczą. Polega to na tym, że dwie lub więcej osób modli się za Ciebie. Weszlam do Kościoła i po lewej stronie siedziały osoby, które właśnie czekały na taką modlitwę. Trafiłam w ręcej trzech kobiet, nie będę mówić o co prosiłam żeby się modlily dla mnie, jest to osobiste i zostawię to dla siebie. Nie wiem ile to trwało,ale czułam się taka bezpieczna i coś we mnie pękło, łzy po policzkach leciały mi a ja nie potrafiłam tego pochamować. Czułam takie ciepło po prostu. Po wszystkim jedna z pań powiedziała do mnie słowa, które mnie zmurowały. Powiedziała, że czuje, że Bóg jest ze mną mimo, że czasem tego nie czuje i prowadzi mnie. Zapłakana wróciłam do ławki i zaczęłam się modlić. Najpierw podziękowałam Bogu za wszystko co dobrego zdziałał w moim życiu, a jeszcze bardziej za to przez co cierpiałam. Klęczałam i poczułam się taka mała w stusunku do Niego. Uświadomiłam sobie, że sama nie dam rady iść z tym całym syfem ktory gromadziłam przez cały czas i właśnie tam to wszystko zrzuciłam. Ciągle w moje głowie były słowa piosenki "Oddaję Ci życie swe, Ty Panie wiesz jakie jest. Za wszystko przepraszam Cię, co było grzechem i złem" Potem modliłam się cały czas o moich bliskich, szczególnie o moją rodzinę. Spojrzałam na zegarek i byłam w szoku. Nie wiedziałam, że Kościół to taki wehikuł czasu hehe. Myślałam, że jestem tam z 5 minut, a tu już przeszło godzina, półtorej.. Wychodząc z kościoła przeżegnałam się i wzięłam tak odruchowo jakąś ulotkę. Dopiero potem oglądając ją zobaczylam co na niej pisze. Była na niej modlitwa o rodzinę. Schowałam ją sobie i codziennie tą modlitwą się modlę i proszę Boga o moją rodzinę. Wróciłam potem na teren spotkania i właśnie kończył się koncert TGD (trzecia godzina dnia) i rozpoczęło się nabożeństwo "Księga Życia" każdy z nas dostał świecę i podchodziliśmy do Kapłana mówiąc do niego słowa "Wyznaję Jezusa Chrystusa jako mego Pana i Zbawiciela" A w między czasie schola śpiewała dokładnie tą pieśń co ja w Kościele. "Oddaje Cię życie swe, Ty Panie wiesz jakie jest....." Po prostu kontynuowałam modlitwę którą zaczęłam w Kościele. Po wyznani tych słów, pokolei każdy wpisywał swoje imię i nazwisko do Księgi Życia. Na końcu zamaczając dłoń w wodzie świeconej i wykonując znak krzyża. Ten dzień, 17 lipca na pewno będzie dla mnie wyjątkowym dniem. Dniem doświadczenia obecności Boga.







poniedziałek, 21 lipca 2014

jest radość!




Hej! Wracam po prawie tygodniowej przerwie! Jak pisałam w poprzednich postach byłam na Wołczynie! Spotkanie w tym roku odbyło się pod hasłem "żyj nadzieją" Już powoli po powrocie zaczęłam się zamartwiać, że nic tutaj nie napiszę, bo ? no bo zepsułam laptopa :( ale na szczęście jest jeszcze komputer, który niestety nie chce ze mną współpracować za bardzo, ale jakoś dam radę. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że było to najlepsze spotkanie na jakim dotychczas byłam.Wszystko było perfekcyjnie zorganizowane. Poniżej wkleję wam jednen filmik akurat z poniedziałku..jeżeli kogoś zainteresuje to są jeszcze z poprzednich dni aż do soboty.





 Pewnie przez długi długi czas będę teraz pisać o tym co się tam działo, ale dzisiaj może zacznę od pewnej historii, która w pewny sposób mnie poruszyła. Opowiadał ją jeden z braci, że kiedy był na Syberii i odprawiał Mszę Świętą uchyliły się drzwi Kościoła i zobaczył starszą panią, która szła wolnym krokim podpierała się laską. Kiedy doszła pod outarz uklękła i modląc się zaczeła płakać. Po Mszy rozmawiając powiedziała, że płacze, bo jest to ostatni raz kiedy w Kościele może spotkać się z Bogiem. Przejechała 3 tysiące kilometrów żeby tam być. Wie, że już nigdy nie będzie ją stać na to żeby przyjechać tak daleko i wie, że już nie będzie miała tylu sił. I co ty na to? To jest niewiarygodne jaką wiarę mają w sobie ludzie, a niestety żyją w krajach gdzie nie mają szansy spotykać się z Bogiem. A ty? nawet nie stać Cię na to żeby chociaż raz w niedziele pójść do Kościoła 2 kilometery, bo za daleko, bo nie będzie miejsca gdzie usiąść w Kościele, bo stare babki mnie wkurzają, bo Ksiądz mi się nie podoba. Nie musi Ci się podobać! Idź i wsłuchaj się w Słowo Boże, które jest kierowane  właśnie dla Ciebie. Nie dla osoby po prawej czy lewej stronie, tylko do Ciebie. 






Miałam wstawić do postu zdjęcia ze spotkania, których jest pełno na facebook'u ale tak tu się tnie wszystko, że nie jestem w stanie.. W kolejnym poście będziecie mogli przeczytać moje krótkie świadectwo wiary, także zapraszam! :)


piątek, 11 lipca 2014

zrobić coś dla innych



"najlepsza część życia ludzkiego to małe bezimienne oraz zapomniane akty dobroci i miłości"
Hej, witam Was dziś takim krótkim cytatem na który przypadkowo trafiłam, a jakość szczególnie do mnie trafił, może też przez to co działo się ostatnimi dniami. Na początku tych wakacji zrobiłam sobie taką małą listę co chciałabym zrobić. Pierwszą z nich było zrobić coś dla innych. I pierwsze co zrobiłam to wielki przegląd szafy, ubrań. Musiałam wszystko posegregować co zostawiam, co oddaję innym. I pojawiły się myśli "A może jeszcze to kiedyś założę" Nie! Stop! przecież dobrze wiem, że tego nie ubiorę, ale jednak miałam mały opór aby to jeszcze zostawić. Po wielu zmaganiach większa połowa ubrań była już spakowana w worki. Zostawiłam tylko te w których często chodzę, resztę ubrań, tych których od roku, dwóch nie miałam na sobie oddałam. Zdałam sobie sprawę, że u mnie to tylko zalega w szafie, a gdzieś jest ktoś kto tego potrzebuje. Trochę oddałam młodszym kuzynką, a jutro idę zanieść jeszcze jeden worek w miejsce zbiórek i pojedzie potem do jakieś biedniejszej rodziny. Cieszę się, że w końcu się zebrałam i zrobiłam tą segregacje. 




Fajnie taka ulga teraz :-) Ogólnie zdałam sobie sprawę, że niesamowitą radość sprawia mi pomaganie drugiej osobie. Przez całe życie każdy szuka odpowiedzi na pytanie "co sprawia mi szczęście?" U mnie z wiekiem odpowiedzi się zmieniały.. miłość? pieniądze? jakaś rzecz materialna? całe 18 lat ciągle coś innego sprawiało, że jestem szczęśliwa, ale wszystko trwało króciutko. A właśnie teraz znalazłam odpowiedź, że największe szczęście sprawia mi radość i uśmiech drugiej osoby. Trochę prostackie może. Ale takiego widoku nie zastąpią żadne pieniądze, żadna rzecz materialna...nic. Chciałabym w życiu robić coś co będzie wywoływało uśmiech u drugiej osoby, bo wiem, że wtedy i ja będę szczęśliwa.

Mamy wakacje! Poświęć godzinkę, otwórz szafę! Zobacz ile masz ubrań, które leżą tam nieużywane, zapakuj i wrzuć w specjalne miejsce gdzie pojadą do kogoś kto ich potrzebuje. Kto bardzo się z nich ucieszy. Spraw komuś radość. Ta osoba Ci wprost nie podziękuje, ale dobry uczynek do Ciebie wróci. Pamiętaj też, że to co komuś dajesz wraca do Ciebie z podwojoną siłą w innej postaci! Najlepsza część życia ludzkiego to akty dobroci!








W poniedziałek wyjeżdżam na Wołczyn, także odezwę się za tydzień. Miłych wakacji :-)



wtorek, 8 lipca 2014

tam się spotkajmy! Przyjeżdżaj!



Gdzie mieszkasz! Mam pomysł! Spotkajmy się! 
A gdzie? na Wołczynie! Nie masz planów na wakacje? będziesz siedział w domu? chcesz spędzić wspaniały tydzień w Wołczynie? (woj. Opolskie, niedaleko Kluczborka) w terminie 14-19 lipca? to miejsce czeka na Ciebie! Co to właściwie jest za spotkanie? Organizatorami są wspaniali Bracia Kapucyni, spotkanie te odbywa się co roku a tegoroczne będzie pod hasłem "Żyj Nadzieją" jak Cię zachęcić do tego abyś przyjechał.. na pewno kosztami.. otóż za cały tygodniowy pobyt płacisz tylko 50 zł! + drobne wydatki np. prysznice. Spisz w namiocie! (oczywiście swoim, musisz sobie zabrać hehe) Co tam się dzieje? dlaczego warto tam pojechać? Po pierwsze koncerty! Codziennie wieczorami odbywają się koncerty (była Luxtorpeda, maleo reggae rockers itp) Goście! są wspaniałe osoby prowadzące ciekawe konferencje. Spotkania w grupach! Jesteśmy dzieleni na 10 osobowe grupki, poznajesz nowe, ciekawe, wspaniałe osoby!  Pole namiotowe! przez cały tydzień to jest Twój dach nad głową, tam śpisz! Świadectwa! Najbardziej poruszająca rzecz dla młodego człowieka, możesz usłyszeć świadectwo osoby, która nie jedno w życiu przeszła, usłyszeć bardzo dużo motywujących słów. No i teraz jeszcze jeden punkt całego spotkania, najwspanialszy... Eucharystia! przekonasz się jaka niezwykła jest wiara i że Kościół nie jest nudny! Modlitwa! Bo Wołczyn to nie jest tylko super zabawa, ale też spotkanie z Bogiem! No i ostatnie Radość! którą widać i czuć. Na Wołczynie nie ma ludzi lepszych czy gorszych są ludzie wyjątkowi!

tutaj strona gdzie możesz poczytać więcej i się zapisać!  www.wolczyn.kapucyni.pl
Masz się zapisać! nie ma że nie! zmuszam Cię! Już teraz tam wejdź i wyślij zgłoszenie! haha nie no a tak na poważnie to przemyśl to, czy nie warto? koszty są niewielkie a przyjeżdżając tam możesz zyskać bardzo wiele.. nowe znajomości, pobawić się, a przede wszystkim odkryć prawdziwego siebie i spotkać się z Bogiem.. może po raz pierwszy? Zbierz przyjaciela i przyjeżdżaj!



Pewnie myślisz.. Spoko wszystko ale ta modlitwa? Kościół? nie jadę.. Nic bardziej błędnego! Każdy potrzebuje wiary, ciepłych słów, motywacji.. Jeżeli czujesz się zagubiony, stoisz w miejscu i nie wiesz w którym kierunku ruszyć by dalej iść, nie wiesz co robić w życiu, boisz się, dawno już nie byłeś sobą, potrzebujesz takiego znaku STOP żeby wszystko przemyśleć i odkryć wszystko na nowo nie wahaj się przyjeżdżaj! Zorientuj się czy ktoś z Twojej okolicy jedzie i dołącz do nich :-) Zapewniam Cię, że to będą najtańsze i najlepsze wakacje w twoim życiu!



I co? jedziesz? Zobaczę Cię tam? Mam nadzieję, że tak! Będzie mi bardzo, bardzo, bardzo miło.. Mi i Jezusowi, który tam na Ciebie będzie czekał! Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej, o coś zapytać napisz do mnie alicjadamus@o2.pl czekam, czekam :) A poniżej wstawiam zaproszenie na Wołczyn w postaci filmiku :-) nie mów, że wszystko już stracone, nie mów, że nie ma dokąd iść...



środa, 2 lipca 2014

odnajdź serce i zaryzykuj rozmowę



Często nie potrafimy siebie zrozumieć, jest nam ciężko, nie potrafimy sobie odpowiedzieć kim tak na prawdę jesteśmy. Żeby sobie na to odpowiedzieć trzeba znaleźć klucz do samego siebie. Dokładniej mówiąc.. klucz do swojego serca. To jest trudne. Często ludzie są powodem, że czujemy się samotnie, czujemy się zagubieni i jak tu w tym wszystkim odkryć to co mamy w sercu. Serce jest taką ogromną przestrzenią, w której nosisz wspomnienia z całego swojego życia. Właśnie tam są ukryte wszystkie radości, rozczarowania, smutki których doświadczyłeś i wciąż doświadczasz w życiu. Twoje serce może być bardzo zranione właśnie przez to jeżeli ktoś kiedyś wyrządził Ci krzywdę, sprawił ból. To jest chore serce. A Ty właśnie takim sercem codziennie patrzysz na świat. Żeby odkryć co masz w sercu, musisz wrócić do siebie. Wrócić do prawdziwego siebie. Bardzo dużo ludzi dawno nie było sobą, może kiedyś będąc dzieckiem czuli że są prawdziwi a potem z wiekiem przybierali maski na twarz. Musisz wrócić do siebie. Co to oznacza? Po prostu obserwuj swoje emocje, obserwuj swój smutek! swoją radość! a odkryjesz prawdziwego siebie, swoją prawdziwą tożsamość. Nasze serce jest ogromne i ciągle boimy się wyrażać to co czujemy. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz nowego serca, nowego życia po prostu zaryzykuj. Zaryzykuj rozmowę z kimś bliskim. Z rodzicami, z mamą, z tatą, z dawnym znajomym, przyjacielem...  Nie czekaj aż zabraknie na to czasu.




 Niedawno natknęłam się na YouTube na tę historię, która przekonała mnie jak cenny jest czas z drugą osobą. Młodemu człowiekowi życie kazało stanąć przed najtrudniejszą decyzją w życiu. Lekarze powiedzieli mu, że serce jego matki przestało pracować. Zadali mu jedno pytanie: Czy mają ją wskrzesić, ale połamie jej to kości i będzie czuła ten cały ból, albo pozwolić jej odejść. Była to chwila na podjęcie decyzji. Postanowił, żeby pozwolili jej odejść. Był przy niej i płakał, powiedział jej wszystko za co był jej wdzięczny, podziękował za to jak go wychowała i to był jeden jedyny raz kiedy z nią tak rozmawiał. Nigdy nie powiedział jej jak bardzo ją kocha. Po prostu rozmowa. Nie zdajemy sobie sprawy jak bliska nam osoba na nią czeka. Potrzebujemy więcej czasu, więcej czasu żeby powiedzieć bliskiej osoby jak bardzo ją kochamy, choć ciągle jej nie doceniamy. Potrzebujemy więcej czasu żeby zrozumieć ją lepiej, ale nie ufamy jej i często nie zgadzamy się z jej wolą. Potrzebujemy więcej czasu by z nią porozmawiać... Nie zostawiajmy wszystkiego na ostatnią chwilę jak tej młody chłopiec, któremu tego czasu zabrakło. Zróbmy coś żeby potem nie mówić sobie, że było tego czasu mało, czasu by zrobić coś czego się nie zrobiło, czasu by bardziej troszczyć się o osobę, którą kochamy.