czwartek, 10 grudnia 2015

Masz wszystko, bądź szczęśliwy!

Kiedy byłam mała do szczęścia wystarczyła mi mama, która się o mnie troszczyła i zapewniała, żeby niczego mi nie brakowało. Byłam coraz starsza, szczęściem było dla mnie poznawanie świata, doświadczanie go. Dorastałam, uczyłam się. Szczęściem  byli dla mnie przyjaciele, wycieczki, rodzina, sukcesy.. W każdym etapie życia moje szczęście było na różnej pozycji, przyjmowało różne formy, materialne czy też nie materialne. Zmieniało się. A co teraz? 

niedziela, 29 listopada 2015

Ile waży szklanka?

Przeżyłam. Próbne matury za nami. Jak mi poszły? Na początku myślałam, że w miarę dobrze, że nie było tak źle, ale kiedy myślę o nich teraz, to z dnia na dzień mam coraz większe wątpliwości. Powoli dochodzę do wniosku, że chyba wszystko napisałam źle, zaczynam panikować, że za mało czasu zostało, że nie będę w stanie zdać matury. Nie poradzę sobie. I znów złapałam się na tym, że nie potrafię odłożyć szklanki na miejsce!  Cały czas ją trzymam i to coraz mocniej.

czwartek, 12 listopada 2015

krok za krokiem do celu

Z dnia na dzień stawiasz krok, jeden za drugim. Czasami kiedy idzie się dobrze i wszystko układa się zgodnie z Twoimi myślami starasz się coś przeskoczyć, coś pominąć, iść trochę szybciej.. I może wydaje Ci się, że to przybliży Cię do celu do którego zmierzasz, przez chwilę nawet to się udaje, a potem nagle ku Twojemu zdziwieniu gubisz się, idziesz wolniej, okrężną drogą, potem zawracasz, błądzisz. Uświadamiasz sobie, że to jest bez sensu i zatrzymujesz się. Napotkałeś niepowodzenie w swoim życiu i przez to wolisz stanąć w miejscu. Po co dalej się starać jak tylko tracisz czas i tak znów wrócisz do punktu wyjścia. Lepiej zaakceptować obecną sytuację niż iść w złym kierunku, niż podjąć niewłaściwą decyzję. Wybierasz te opcje, które są prostsze, w zasięgu ręki. Takie, które nie wymagają zmiany miejsca, podjęcia działania. Tak jest bezpieczniej. Jesteś taki sam, codziennie robisz to samo, nie rozwijasz się. To nie jest szczyt Twoich marzeń. Wiesz, że chcesz osiągnąć coś więcej. Jedyną opcją jest to, żeby po prostu iść, po prostu zrobić następny, właściwy, ale mały krok. Tak jak na początku. Małe kroki możesz kontrolować, obserwować to co robisz, dążyć do czegoś małymi etapami, jeden za drugim. Już wiesz, że nie przeskoczysz żadnego, bo nie warto. Robiąc jeden duży krok kosztuje Cię tym, że zgubisz kilka mniejszych, które są istotne, które są fundamentem dla kolejnych. Zwykle wiesz jaki powinien być ten kolejny kroczek, ale zazwyczaj jest tak błahy, że jakoś nie zwracasz na niego uwagi, a patrzysz w przeszłość, tam gdzie JUŻ chciałbyś być. Jak czegoś chcesz, to nie możesz sobie odpuścić i już. Nie patrz na to jak długa droga jeszcze przed Tobą. Patrzenie na to nie ułatwi Ci niczego, patrz pod nogi stawiając kolejno krok za krokiem. Powoli idąc do mety a nawet się nie odwrócisz a już ja przekroczysz. Wiec jak? Jaki kolejny krok? Nie myśl, po prostu go zrób...

wtorek, 3 listopada 2015

fałszywe social media?

Instagram, snapchat czy może tumblr? Musisz posiadać konto chociaż na jednym z wymienionych wyżej portali! Bo to modne! Bo jeżeli się nie ma to nie ma o czym pogadać z innymi! Bo trzeba wiedzieć co znajomy je na śniadanie, co robi w szkole, po szkole, w czasie wolnym! Bo trzeba być na bieżąco! Musisz oglądać jak ktoś żyje, obserwować co robi!  Musisz wiedzieć jak Twój znajomy spędził weekend, o albo najlepsze, że w tym momencie właśnie ktoś wstawił zdjęcie na snapchat'a że jest godzina 3 w nocy i jest taki mocny, że jeszcze nie śpi! Dzisiaj przeglądając Internet trafiłam na artykuł o dziewczynie, która jak wyczytałam jest modelką, miała miliony ludzi, którzy obserwowali ją w Internecie, którzy obserwowali ją na różnych social mediach. Dlaczego "skasowała" swoje konta? Przecież miała tyle lajków! Tyle subskrypcji! Nie mów, że o tym nie marzysz? POPULARNOŚĆ! Ile razy jest tak, że przeglądasz kogoś profil, oglądasz te wspaniałe zdjęcia, które są wręcz idealne! i myślisz sobie "ale jej zazdroszczę" "musi mieć idealne życie" "ja nie mam tego co ona" Wiesz czym się różnicie? Tylko tym, że ta osoba prawdopodobnie kreuje swój wizerunek, pokazuje coś czego tak na prawdę nie ma, albo zbyt idealizuje. Więc jak jest w rzeczywistości?


niedziela, 18 października 2015

prezent trafiony prosto w serce! ♥

 Kiedy dostajemy zaproszenie do kogoś na urodziny od razu zastanawiamy się nad prezentem, co moglibyśmy tej osobie kupić. Jeżeli nie znamy jej zbyt dobrze to mamy kłopot, a jeżeli jest to ktoś dobrze nam znany nie ma najmniejszego problemu z wyborem! Końcem września miałam urodziny i to co dostałam od dziewczyn i Arkadiusza zwaliło mnie z nóg! Pomysł bardzo mi się podoba, a wykonanie to już w ogóle! Dostałam pudełko a w nim słoiczek na marzenia. Oj trudno będzie mi go zapełnić, ale postaram się! W końcu jakaś motywacja, do zaoszczędzenia jakiegoś grosza! Piękny kubek z woreczkiem herbaty na jesienną chandrę. Każde poranki zaczynam z tym kubkiem pijąc z niego ciepłą herbatkę, przed wyjściem do szkoły! Kilka naszych wspólnych zdjęć na wspomnienia. Już trafiły do albumu! Kilka zdrapek na szczęście, to nic, że nie wygrane! Słodycze na osłodzenie dnia, które zostały zjedzone raz dwa! Buteleczkę na przyszłość, na bardzo daleką przyszłość, zapomniały dodać hehe :) Super ciepłe niebiesko-białe skarpetki na zimne wieczory, tak mięciutkie i śliskie, że aż zjechałam na nich po schodach! Kopiko, na rozbudzenie! No i w końcu dwa szklane słoiczki! Pierwszy z karteczkami, na którym znajdują się teksty motywacyjne, przeróżne cytaty! Każdego dnia wyciągam jedną karteczkę i czytam! A drugi słoiczek.. "uwielbiamy cię za.." jest najlepszy! Przeczytałam wszystkie na raz i nie ukrywam, że się wzruszyłam! No po prostu nie dało się nie. Jeżeli dostaniecie zaproszenie na urodziny do kogoś, bądź na jakąkolwiek inną okazję macie już pomysł na prezent! Gwarantuję, że się spodoba! :)

środa, 14 października 2015

wszystko się w swoim czasie zmieni

Nie można się przywiązywać do niczego. Ani do tego co jest dobre, ani do tego co jest złe. Chociaż tak robimy. Kiedy spotyka nas coś dobrego, chcemy tylko jednego - żeby to się nigdy nie skończyło! Trwało jak najdłużej, a kiedy spotyka nas coś złego, walczymy aby zmienić sytuację na lepszą. Kiedy to nasze dobro zaczyna się wypalać, coś się zaczyna komplikować popadamy w panikę. Tak samo dzieje się kiedy nie potrafimy zmienić złej sytuacji w której się znaleźliśmy. Wszystko przemija, wszystko się zmienia. Powinniśmy tylko wyciągać wnioski z tego wszystkiego co nas spotyka. Nikt nie chce być smutny, nikt nie chce znaleźć się w sytuacji, w której musi zmierzyć się z czymś trudnym, bolesnym. każdy chciałby być szczęśliwy, chciałby żeby to szczęście nie mijało. Nigdy nie minęło, ale nie da się zatrzymać czasu. Wcześniej, czy później...wszystko się zmieni. Zycie to wycieczka raz spokojna a raz pełna chaosu! Żeby w tym wszystkim się odnaleźć trzeba po prostu iść, trzeba dać się poprowadzić. Dać się prowadzić komuś, kto ciągle myśli o Tobie. Dać się prowadzić komuś, kto wie dokąd zmierzasz. Komuś, kto nie podłoży Ci nogi, ale podniesie lekko w górę, aby przeszkody na drodze nie wyrządziły Ci krzywdy. Dać się prowadzić Bogu.  "W każdym momencie spotyka nas coś złego i coś dobrego. Niezależnie od tego jak wspaniale układa się Twoje życie, zawsze jest w nim coś złego, co wymaga pracy. I niezależnie od tego, jak fatalnie wygląda sytuacja, zawsze jest w Twoim życiu coś, za co możesz podziękować Bogu".

wtorek, 6 października 2015

Twój problem, Twój dar

Nie jestem zwolenniczką książek. Rzadko czytam. Właściwie to praktycznie nic nie czytam, ale musiałam napisać "rzadko" żeby jako tako to wyglądało, no bo "jak można kompletnie nic nie czytać?!" Dostałam kiedyś na prezent książkę autorstwa Reginy Brett i ku mojemu zdziwieniu Zakochałam się. Zakochałam się w tym jak pisze. Zakochałam się w tym jak postrzega świat! Nie wiem co te książki mają w sobie, ale mogę czytać je po kilka razy. Chociaż znam już ten dział na pamięć i tak go przeczytam! Siedzę sobie właśnie i czytam lekcję 40, opisała ona taką sytuację. Posłuchajcie!!!


Opowiada ona o kobiecie, która chciała stworzyć taką nową wersję siebie. Była to pani w średnim wieku, została ranna w wypadku samochodowym. "Pogotowie zabiera ją do szpitala. Kobieta co chwilę traci przytomność, ale w przebłyskach świadomości błaga Boga, żeby pozwolił jej przeżyć. Bóg obiecuje jej, że będzie żyła jeszcze bardzo długo!" Nie przyszedł na nią czas". Kobieta leży w szpitalu i dochodzi do siebie. Przyszło jej do głowy, że mogłaby coś w sobie zmienić. Zdecydowała się na usunięcie tłuszczu z brzucha, powiększyła piersi, zmniejszyła sobie nos. Czuła się jak nowo narodzona! Jest zachwycona nową figurą, nową twarzą! Nie może się doczekać aż pokaże się światu! "Kilka minut po wyjściu ze szpitala kobieta wpada pod wyjeżdżający zza rogu samochód i umiera. Trafia do nieba. Wyrzuca Bogu - Powiedziałeś, że będę żyć jeszcze długo, i co teraz? A Bóg przygląda jej się uważnie i odpowiada - Nie poznałem Cię!"
 
No i potem sobie myślę... Ile razy jest tak, że idziesz gdzieś. Gdziekolwiek. Idziesz i po drodze spotykasz mnóstwo ludzi! Patrzysz na jakąś dziewczynę i po wyglądzie stwierdzasz "Ona to musi mieć super! Przecież widać, że ma wszystko! Na pewno lekko jej się żyje" Odchodzisz i potem myślisz o sobie, o swoich problemach, że tylko TY je masz! albo nie.. że tylko ty masz te problemy najcięższe, najgorsze! Z chęcią zamieniałabyś się z tą dziewczyną! Albo przynajmniej zmienisz siebie! Przecież w ogóle nie znasz nie tej dziewczyny! Porównujemy swoje cierpienia do innych, ale kiedy dogłębnie poznamy kogoś, jego historię uświadamiamy sobie, że to moje cierpienie było darem. Mamy inne drogi. Mamy inne cele. Każdy musi zrealizować swój. Nikt za Ciebie nic nie zrobi.  Ile razy ja tak podchodziłam do sprawy. Teraz jeżeli mam być szczera zazdroszczę sobie, że miałam, że mam takie problemy jakie mam! Za nic w świecie nie zamieniłabym się z Tobą. To wszystko to są moje upadki, moje trudny w podnoszeniu się, moje lekcje jakie wyniosłam ze wszystkiego co mnie spotkało. Patrz na wszystko taką miarą, a żaden problem nie będzie dla Ciebie problemem, którego nie będziesz w stanie rozwiązać :-)
 




 Dziękuję za zdjęcia Dominice! Zapraszam na jej fanpage


czwartek, 1 października 2015

26 September / My birthday

25 wrzesień. Piątek. Już słyszę budzik i patrzę na godzinę. Jest dopiero 5:00! Nawet nie słyszałam kogutów i kaczek sąsiadów, które już dawno o tej porze powinny mnie budzić! Co jest z nimi?! haha. Ale dzisiaj i tak to nie ma znaczenia. Nie wstaję. Zostaję w domu. Sama sobie daję dziś wolne. Mogę. Czemu nie. Jeszcze kilka godzin snu i wstaję z uśmiechem na twarzy! i to nie dlatego, że po raz pierwszy mogłam wyłączyć budzik, odwrócić się na drugi bok i kontynuować sen, ale dlatego, że piątkowy wieczór miałam spędzić z cudownymi ludźmi. Już od rana zajęłam pierwsze miejsce w kuchni i zaczęłam przygotowywać jedzenie. Kucharki ze mnie nie będzie, ale myślę, że mimo wszystko podołałam zadaniu! Moje małe dziewiętnaste urodziny zrobiłam w drewnianym domku "altance" za moim domem. Myślę, że było idealnym miejscem! Wiedziałam, że wieczór będzie udany, bo mając takich ludzi nie mogłoby być inaczej, ale mimo wszystko przerosło to moje oczekiwania! Dziękuję każdemu na życzenia, za obecność, za uśmiechy, za tańce, za świetną niezapomnianą zabawę, zabawę aż do godziny 9 rano następnego dnia! Kolejny dzień, dzień moich urodzin spędziłam w domu z moim chłopakiem. Trzeba było odpocząć trochę i zregenerować stracone siły wieczór wcześniej :) Mogłabym mieć takie urodziny codziennie! Lepszych nie mogłam sobie wymarzyć!
Poniżej kilka zdjęć, (KILKA aby nie "upokorzyć" przede wszystkim siebie haha) które mam dzięki Marcie, która jest niesamowitym fotografem i potrafi swoim sprzętem uchwycić każdą wyjątkową chwilę. Z całego serca dziękuję :-)

poniedziałek, 21 września 2015

nadzieja nie ma końca


Każdy w sobie ma takie małe miejsce raz czuje się je mocniej raz słabiej, ale nigdy się go nie traci. Nie wolno! To miejsce zwane nadzieją. Czym ona właściwie jest? Mam taką wielką nadzieję, że każdego kolejnego dnia będę szczęśliwym człowiekiem. Nadzieja mówi o przyszłości. Codziennie używasz tego słowa niemal po kilka razy. Wklejamy je w jakieś proste zwykłe zwroty, wyrażenia. Słowo "nadzieja", które jest tak mocne, że waży niemal z tonę! Codziennie robimy milion kroków, które zbliżają nas do celu jaki sobie wyznaczamy. Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy, że stawiamy je, że idziemy dzięki tej małej, wielkiej nadziei. Jest to taka dobra przyjaciółka, która tworzy z nami jedność i odzywa się kiedy z zewnątrz napływa dużo informacji, które są dla nas dołujące, wywołujące smutek, powodują że pojawia się w sercu chęć rezygnacji. Może nie mamy już sił. Może ktoś za bardzo naciska na nas. Może coś nas przytłacza a z takim tobołem ciężko jest iść. Może. Ale wtedy odzywa się nadzieja i nie pozwala nam zostawić tego co już zrobiliśmy, tego co mamy już na swoim koncie. Nie pozwala nam tego przekreślić, poddać się. Nadzieja jest wtedy kiedy jesteś w jakimś miejscu, w którym jest Ci ciężko i nie czujesz się szczęśliwy i mimo, że jeszcze dużo pracy wierzysz, że dojdziesz tam gdzie chcesz dojść!  Nadzieja jest wtedy kiedy nie radzisz sobie z sytuacją obecną, ale wierzysz, że dasz radę i wyjdziesz na prostą drogę. Może jesteś teraz w jakieś sytuacji z której jak najszybciej chciałbyś wyjść to miej nadzieję, że Ci się to uda. To kim jesteś zależy od Ciebie. Tylko od Ciebie. Sam sterujesz sobie życiem, podejmujesz decyzje. Codziennie to przecież robisz.  Nie można ciągle lamentować nad swoim życiem, użalać się i mieć pretensje do wszystkich tylko nie do siebie. Najprościej jest znaleźć wymówkę. Każdy sukces sprawia radość, ale każda porażka motywuje. Nigdy nie odpuszczaj skoro już coś zacząłeś. Zawsze zamykaj temat. Wszystko jest osiągalne, czasami potrzeba tylko czasu i właśnie tej małej, wielkiej nadziei. Tej nadziei, że będzie dobrze, że sobie poradzisz :)

niedziela, 6 września 2015

dwa metry ma strach

 1 września. Godzina 7:00 i dzwoni budzik. Podczas wakacji godzina ta była środkiem nocy a tu teraz trzeba jakoś wstać, ubrać się elegancko no i biec na ostatnie rozpoczęcie roku. W końcu musiał nadejść ten dzień. Teraz trzeba się przestawić na bardzo wczesne wstawanie, na naukę, na ciężką pracę, na podejmowanie trudnych decyzji. To przecież klasa maturalna! Ostatnia klasa. Dopiero weszliśmy jedną nogą do szkoły, a w głowie już pełno myśli.. "Przecież za cztery miesiące egzamin zawodowy! już za cztery miesiące muszę zdać kwalifikację! To tak mało czasu. Nie ma szans przecież sobie nie dam rady z tym. Nie czuje się przygotowana, nikt się nie czuje.. A jeszcze jakby tego było mało to jeszcze ta matura! To nie będzie łatwe. Jak to wszystko sobie uporządkować? Za co się zabrać? No i z jakiego przedmiotu wybrać rozszerzenie?" Tak więc...
  

wtorek, 21 lipca 2015

wynik pozytywny :)

 
 
"nigdy nie rezygnuj z czegoś tyko dlatego, że wymaga to czasu.. on i tak minie.."


 
 
 
 Jeżeli chodzi o mnie to akurat był to bardzo długi czas, ale tak jak wyżej napisane... minął! Każdemu czasem zejdzie uśmiech z twarzy kiedy coś idzie nie koniecznie po jego myśli. Tak było w moim przypadku, ale to co się działo w rzeczywistości nie było tak naprawdę takie złe, bardziej moje podejście? Ile było podejść tyle rozczarowań. Prawo jazdy. Dwa słowa które jeszcze nie dawno na samą myśl budziły we mnie strach, niepewność teraz wypowiadam to ze spokojem :) Tyle godzin wyjeżdżonych, tyle czasu poświęconego dlaczego nie byłam w stanie otrzymać wyniku pozytywnego? Nie potrafiłam się skupić na chwili która trwa i wykorzystać szansy którą dostaje. Bardziej skupiałam się na przeszłości licząc wszystkie te dni w których poniosłam porażkę. A potem żyjąc w tym strachu w takiej niepewności zaczęłam martwić się przyszłością, czy warto dalej próbować skoro to i tak nie wyjdzie?  Teraz łatwo mi się to mówi, kiedy już w ręce trzymam wynik pozytywny egzaminu i czekam na wydanie dokumentów, ale na prawdę to było ciężko. 2 lipca kiedy nie zdałam egzaminu był to chyba taki kulminacyjny moment kiedy chciałam to wszystko zostawić, ale z drugiej strony nie dawało mi to spokoju no bo jak można zostawić coś o co się tak długo walczyło? Postanowiłam, że spróbuję jeszcze raz, ostatni raz. Jeżeli nie zrobię sobie przerwę i może po wakacjach do tego wrócę. Doszłam do wniosku że muszę zostawić to co było nie myśleć o tym. Odrzucić przeszłość. I nie myśleć za dużo o tym co jeszcze może się wydarzyć. Pozostało mi tylko myśleć o tym co dzieje się w chwili obecnej, w chwili która trwa. Z moimi nerwami, strachem, niepewnościami wiedziałam że to będzie trudne. Nawet się modliłam i to bardzo dużo - też nie zdałam. Dopiero kiedy poszłam sobie na niedzielną Mszę Świętą do Kościoła uświadomiłam sobie, że to co wcześniej robiłam to nie była modlitwa. Dopiero wtedy to zrozumiałam, kiedy po Mszy zostałam na adoracji, zaczęłam się modlić i tam zostawiłam tą całą przeszłość, niezdane egzaminy, mój strach, obawy, wątpliwości, łzy. Wyszłam spokojna i z takim samym spokojem dzisiaj poszłam na egzamin. Poszłam taka czysta nie myślałam o tym co było na poprzednich egzaminach ani nie myślałam o tym jak przebiegnie ten egzamin. No i co? Udało się :) Ktoś kto nie podchodził do egzaminu nie wie jaki to jest stres który targa człowiekiem. Życzę każdemu zdania za pierwszym razem a jeżeli podwinie się noga to za drugim! Teraz już zupełnie inaczej na to patrzę i wiem, że czasem jednak warto się zastanowić "czy za kilka lat to będzie miało jakiekolwiek znaczenie?" Pewnie że nie! Czy zdałam za pierwszym, drugim? Nieważne! Ważne jest to że mimo załamania nie odpuściłam tej bitwy i wygrałam tą wojnę haha no a co przeszłam to już jest moje i nikt mi tego nie odbierze. Chyba, że policja nie daj Boże! hehe :) 
 
A no i najważniejsze! Grunt to mieć przy sobie osoby które Cię wspierają i po prostu są i za to dziękuję. Jak i dobry instruktor! Dziękuję Panu Markowi za wszystko czego mnie nauczył! Za spokój, czas, wyrozumiałość i słowa wsparcia.