wtorek, 21 lipca 2015

wynik pozytywny :)

 
 
"nigdy nie rezygnuj z czegoś tyko dlatego, że wymaga to czasu.. on i tak minie.."


 
 
 
 Jeżeli chodzi o mnie to akurat był to bardzo długi czas, ale tak jak wyżej napisane... minął! Każdemu czasem zejdzie uśmiech z twarzy kiedy coś idzie nie koniecznie po jego myśli. Tak było w moim przypadku, ale to co się działo w rzeczywistości nie było tak naprawdę takie złe, bardziej moje podejście? Ile było podejść tyle rozczarowań. Prawo jazdy. Dwa słowa które jeszcze nie dawno na samą myśl budziły we mnie strach, niepewność teraz wypowiadam to ze spokojem :) Tyle godzin wyjeżdżonych, tyle czasu poświęconego dlaczego nie byłam w stanie otrzymać wyniku pozytywnego? Nie potrafiłam się skupić na chwili która trwa i wykorzystać szansy którą dostaje. Bardziej skupiałam się na przeszłości licząc wszystkie te dni w których poniosłam porażkę. A potem żyjąc w tym strachu w takiej niepewności zaczęłam martwić się przyszłością, czy warto dalej próbować skoro to i tak nie wyjdzie?  Teraz łatwo mi się to mówi, kiedy już w ręce trzymam wynik pozytywny egzaminu i czekam na wydanie dokumentów, ale na prawdę to było ciężko. 2 lipca kiedy nie zdałam egzaminu był to chyba taki kulminacyjny moment kiedy chciałam to wszystko zostawić, ale z drugiej strony nie dawało mi to spokoju no bo jak można zostawić coś o co się tak długo walczyło? Postanowiłam, że spróbuję jeszcze raz, ostatni raz. Jeżeli nie zrobię sobie przerwę i może po wakacjach do tego wrócę. Doszłam do wniosku że muszę zostawić to co było nie myśleć o tym. Odrzucić przeszłość. I nie myśleć za dużo o tym co jeszcze może się wydarzyć. Pozostało mi tylko myśleć o tym co dzieje się w chwili obecnej, w chwili która trwa. Z moimi nerwami, strachem, niepewnościami wiedziałam że to będzie trudne. Nawet się modliłam i to bardzo dużo - też nie zdałam. Dopiero kiedy poszłam sobie na niedzielną Mszę Świętą do Kościoła uświadomiłam sobie, że to co wcześniej robiłam to nie była modlitwa. Dopiero wtedy to zrozumiałam, kiedy po Mszy zostałam na adoracji, zaczęłam się modlić i tam zostawiłam tą całą przeszłość, niezdane egzaminy, mój strach, obawy, wątpliwości, łzy. Wyszłam spokojna i z takim samym spokojem dzisiaj poszłam na egzamin. Poszłam taka czysta nie myślałam o tym co było na poprzednich egzaminach ani nie myślałam o tym jak przebiegnie ten egzamin. No i co? Udało się :) Ktoś kto nie podchodził do egzaminu nie wie jaki to jest stres który targa człowiekiem. Życzę każdemu zdania za pierwszym razem a jeżeli podwinie się noga to za drugim! Teraz już zupełnie inaczej na to patrzę i wiem, że czasem jednak warto się zastanowić "czy za kilka lat to będzie miało jakiekolwiek znaczenie?" Pewnie że nie! Czy zdałam za pierwszym, drugim? Nieważne! Ważne jest to że mimo załamania nie odpuściłam tej bitwy i wygrałam tą wojnę haha no a co przeszłam to już jest moje i nikt mi tego nie odbierze. Chyba, że policja nie daj Boże! hehe :) 
 
A no i najważniejsze! Grunt to mieć przy sobie osoby które Cię wspierają i po prostu są i za to dziękuję. Jak i dobry instruktor! Dziękuję Panu Markowi za wszystko czego mnie nauczył! Za spokój, czas, wyrozumiałość i słowa wsparcia.