sobota, 30 kwietnia 2016

Czteroletnia przerwa na reklamę!

2 września 2012 roku pojawił się na moim blogu krótki wpis. Chciałam go usunąć po pewnym czasie, ale dobrze, że tego nie zrobiłam. Teraz jest jednym z najważniejszych. Napisałam go dzień przed rozpoczęciem roku, przed moim pierwszym dniem w technikum. Aż trudno mi uwierzyć, że minęły 4 lata i odebrałam wczoraj świadectwo ukończenia szkoły...
Przed chwilą wróciłam do tych moich pierwszych wpisów, gdzie pisałam o tych pierwszych wrażeniach, o tym jak wszyscy się poznawaliśmy.. Miło tak do tego wrócić i zobaczyć jakie wtedy miało się podejście z tym co jest teraz. W zasadzie nic się nie zmieniło. Pisałam, że mam świetną klasę, byłam pozytywnie nastawiona, cieszyłam się z nauczycieli... i mimo, że po drodze różnie bywało i gdy ktoś pytał mnie czy mogę polecić szkołę zdecydowanie mówiłam - nie. ALE! w tym momencie z ręką na sercu mogę powiedzieć, że były to najwspanialsze cztery lata. Jakoś jeszcze niedawno ktoś mówił, że może teraz nie, ale za kilka lat będziemy pamiętać tylko te dobre chwile.. To u mnie ten czas chyba już nadszedł, bo kiedy staram się popatrzeć wstecz przypominam sobie tylko to co było dobre.



Na początku było nas 26. Wszyscy mieli nadzieję, że będziemy normalną klasą, ale szybko z tej liczby zrobiła się szczęśliwa 13, z którą trzeba było walczyć, no ale nie tak od razu! Na początku w pierwszej klasie byliśmy nico zagubieni, więc musieliśmy stwarzać pozory normalności, słuchać się, robić co karzą. Był to czas kiedy jeszcze nie do końca "ogarnialiśmy" co tak do końca się dzieje, ile mamy przedmiotów, co to jest marketing, i dlaczego tak dużo od nas wymagają? Pierwsza klasa to czas kiedy najważniejsi byliśmy My! Poznanie siebie, wspólne spotkania, przesiadywanie w kfc (tylko dlatego bo Mc jeszcze nie było..) stawialiśmy na pierwszym miejscu.



No dobra.. ale ileż można? Zaczęli nas straszyć, że jest nas mało, więc z wielką nie mocą, ale zaczęliśmy się uczyć. Przedmiotów w pierwszej klasie było wiele, trzeba było wybrać na co się uczymy a na co piszemy ściągi. Nie byliśmy za bardzo poważni jeszcze wtedy. W zasadzie.. to w ciągu tych czterech lat nie udało nam się nimi być.. ale stwarzaliśmy pozory... to najważniejsze..


Czasami irytowało nas to, że nauczyciel się spóźnia, więc z niecierpliwością wypatrywaliśmy aż nadejdzie. Dobra żartowałam. Może jedna sytuacja taka była... W większości przypadkach to my się spóźnialiśmy. 


Nauka nauką. Jeszcze nie przywykliśmy, ale zaczęły się pierwsze wycieczki! Nie ważne gdzie! Nie ważne z kim, nie ważne po co! Ważne, że coś się dzieje! Zawsze byliśmy pozytywnie nastawieni na każdą taką propozycję! Nie da się ukryć, że już od pierwszej klasy wyróżnialiśmy się niesamowitą kreatywnością i pomysłami. 






Zawsze i wszędzie staraliśmy się pokazywać od tej lepszej strony..


Czyli z tej. Oczywiście.


Pierwsza klasa minęła. Zaczęliśmy 2 rok. Byliśmy szczęśliwi, że tak wiele przedmiotów nam odpadło! Będzie luźniej! Będzie mniej nauki! tak sobie wmawialiśmy.. Niestety było jej więcej. Musieliśmy się przygotować do zdania pierwszej kwalifikacji! A.26 A.26 słyszeliśmy w kółko. Codziennie Subiekt GT, codziennie teścik na ABCD, więc uczyliśmy się bardzo dużo! No dobra.. Postawmy kropkę po "uczyliśmy się. Jednak mimo to, pozostaliśmy sobą...





Nie da się ukryć tego, że byliśmy bardzo pracowici! Jak trzeba to trzeba! mamy zrobić? Robimy! Zrobimy! Zawsze w wielkim entuzjazmem, mimo, że czasem go nie okazywaliśmy to on był! Każdy projekt był idealny, dopracowany, zrobiony z sercem! Mimo, że nie wszyscy to doceniali my byliśmy zawsze z siebie zadowoleni, a to najważniejsze!





Stworzyliśmy własne auto! Chcieliśmy je zatrzymać, aby w każdej chwili słabości, czy niemocy móc pojechać do domu, ale nie... bo zanim pojawiła się ta myśl, ktoś nam już je rozebrał na części. Ale wybaczamy. 


Druga klasa minęła. Wszyscy zdaliśmy pierwszą kwalifikację. Nie ważne, że za drugim razem, kogo to obchodzi. Nikt nie będzie pamiętał. Ważne, że ją mamy! Rozpoczęliśmy 3 klasę! W kółko słyszeliśmy "uczcie się uczcie się uczcie" Nie uczyliśmy się. To jeszcze nie była ta pora. Mieliśmy wyraźnie i jasno rozpracowany plan działania. W maju odbyliśmy praktyki, gdzie "nabyliśmy dużo doświadczenia" w naszym zawodzie! 


Nie spaliśmy! Nie leżeliśmy! Po prostu regenerowaliśmy siły do działania!


Wycieczki klasowe! Czy to wyjazdy na World Press Photo, czy na noc naukowców, zawsze był to idealny czas aby spędzić go razem, pośmiać się, zrobić coś głupiego, nie poważnego. Jak skakanie pod choinką w centrum handlowym przez godzinę w celu zrobienie idealnego zdjęcia. Udało się.








Zawsze byliśmy w gotowości kiedy trzeba było stanąć przed obiektywem.






Ale czasem przychodził taki moment, kiedy nawet my. Zdolni, wspaniali, pełni mocy i energii potrzebowaliśmy chwili odpoczynku, relaksu.


Czasami musieliśmy też wyskoczyć między jedną na drugą matematyką na małe zakupy.


A bywały też czasem momenty (teraz możemy się przyznać), że czekaliśmy, aby spóźnić się na lekcje w celu uniknięcia pytania. No cóż. 


Czasami było nudno.


Czasami może też trochę smutno..


Na to nie mam wytłumaczenia, ale tak było najczęściej.


Czasami poważnie.


Ale zdecydowanie najczęściej było optymistycznie!


Zawsze byliśmy piękni.


Idealni.


Fantastyczni.


Fotogeniczni.


Słodcy.


ii..i skromi, ale na to nie znalazłam odpowiedniego zdjęcia. To może jednak nie byliśmy?


Czwarta klasa się zaczęła. Od września słyszeliśmy tylko o tym, że matura. Ale to było jeszcze tak odległe pojęcie dla nas, że nie czuliśmy potrzeby dyskutowania na ten temat. Przez pierwsze półrocze przygotowywaliśmy się do egzaminów, do zdania drugiej kwalifikacji! Był to chyba ciężki a z drugiej strony miły czas! Wykonywaliśmy różne projekty, śpiewając The coconut, albo "co się stanie gdy oreo..." i rozwiązywaliśmy setki, tysiące, miliony testów. Poszliśmy na egzamin. Zdaliśmy egzamin. Mamy kwalifikacje. (za niektórych jeszcze mocno trzymamy kciuki, bo wiemy, że wywalczą jeszcze!). I w tym momencie powinniśmy zacząć myśleć o maturze, ale jeszcze nie! Matura dopiero za sto dni!! Najpierw studniówka. 


Po studniówce zaczęliśmy pracować powtarzając, że "lepiej późno niż wcale". I tak minęły nam 3 miesiące nauki. Wczoraj 29 kwietnia o godzinie 10 spotkaliśmy się na sali gimnastycznej. Odebraliśmy świadectwa. Udało się. Mimo, że inni w nas nie wierzyli, my wierzyliśmy w siebie. Już nie jesteśmy uczniami Ekonomika. Jesteśmy absolwentami. Szczęśliwymi absolwentami! 


A więc tak właśnie wyglądały nasze cztery lata nauki. Na początku byliśmy sobie obcy, a teraz znamy się doskonale. Skończyliśmy szkołę jako taka 13 osobowa rodzina, której mimo planów nie udało się rozbić. Już kiedy pojawiliśmy się w szkole i na tak zwanej "Lalce" otrzęsinach klas pierwszych, kiedy prezentowaliśmy zawody i wymyśliliśmy, że wejdę do wielkiego pudła można było wywnioskować, że nasze pomysły i wyobraźnia sięgają wysoko! Z pierwszej klasy na pewno nie zapomnimy lekcji z fizyki, biologi, czy geografii z niesamowitym Panem, który dużo nas nauczył i zawsze swoja osobą wnosił na lekcje dużo pozytywnej energii i humoru! Albo chociażby fizyki.. 
Pani: co ma większe promieniowanie? Zapytała ze spokojem.
My jednogłośnie i z pewnością: Podczerwień.
Pani: Ultrafiolet!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nigdy nas to nie przestanie śmieszyć. Nie zrozumiesz... Zawsze na wszystko mieliśmy jakieś wytłumaczenie. Chociażby anielski, kiedy spóźniliśmy się, tłumaczyliśmy się, że "winda się zacięła". Co roku organizowaliśmy sobie wigilię klasową, gdzie wspólnie jedliśmy wigilijne dania jak paluszki beskidzkie, chipsy.. no dobra były przecież uszka z barszczem i mandarynki! Byliśmy chyba jedyną klasą, która przez 4 lata na wuefie grała tylko w siatkówkę. Wyjazd do Krakowa na noc naukowców na pewno zapadnie nam w pamięci! Doszliśmy do wniosku, że wykłady z matematyki są za proste na nasz poziom i po co mamy tam się marnować, więc wybraliśmy zajęcia z origami. Tak wiele wydarzyło się przez te cztery lata. Mamy tak wiele dobrych chwil, które teraz możemy wspominać. Jednak najbardziej wyjątkowy był ostatni rok. Każdemu nauczycielowi, który nas uczył w ciągu tych czterech lat dużo zawdzięczamy, ale najwięcej wychowawcy, i tym, którzy walczyli za nami aby przygotować nas do egzaminów zawodowych i do matury.. Dopiero wczoraj skończyliśmy szkołę a już z tysiąc razy mówiliśmy jak to bardzo nam będzie brakować matematyki! My! My to mówimy! My, którzy przez 4 lata mieliśmy niemoc do rachunków!

Szliśmy cały czas obok siebie po tych samych schodach z klasy do klasy.. Kiedy w końcu doszliśmy na samą górę otworzyło nam się 13 różnych drzwi i teraz każdy z nas pójdzie już sam. Wybierze swoją drogę, którą będzie kontynuować przez kolejne lata. Szkoda, bo gdybyśmy byli razem moglibyśmy zawładnąć światem! Już nie raz udowodniliśmy, że jesteśmy idealnymi kandydatami na królów!


A tak na poważnie.. Mam nadzieję, że co jakiś czas nasze różne drogi będą się krzyżować i będziemy się spotykać. Wybór szkoły jest ważny, ale nie tak bardzo jak to na jakich ludzi trafisz. Udało nam się, bo do niczego nie podchodziliśmy poważnie! Dziękuję Torsy. Gosia, Marta, Daria, Mateusz, Marta, Nikola, Mariola Róża, Karolina, Bartek, Angelika, Kinga! Jak i innym osobą, którzy byli z nami w pierwszej i drugiej klasie! Klaudia, Karolina, Tomasz... :-) 


Zniknęłam stąd bez słowa, nie pisałam nic dość długo. Wszystko przez zbliżające się matury. Wiadomo. Każdą wolną chwilę poświęcam na powtarzanie wiadomości. Wracam końcem maja. Trzymajcie za mnie i za moja 12 kciuki :-)

12 komentarzy:

  1. Jejku, świetny post. Ja niestety nie byłam aż tak żzyta z moją klasą, ale liceum to także z pewnością najlepsze lata, na pewno będę je dobrze wspominać.
    Przede mną również matura, więc nie będę się rozwijać tylko wracam do matmy....powodzenia dla Ciebie i Twojej klasy! :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. ja w tamtym rok ukończyłam liceum. tęsknię za swoją klasą, a nawet za szkołą. to były wspaniałe 3 lata. szkoda, że czas tak szybko mija...:)
    rewelacyjne zdjęcia! takie pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam to uczucie, ponieważ sama skończyłam technikum i ciężko jest mi się rozstać z klasą, z którą zdążyłam się zżyć i, którą naprawdę polubiłam. Te cztery lata minęły bardzo szybko. Mam nawet wrażenie, że za szybko. W szkole miewałam dobre i złe momenty, chociaż bardziej wspominam te dobre. Szczególnie, jeśli są związane z ludźmi, z którymi nawiązałam trwałe przyjaźnie. Mam nadzieję, że fakt, że to już koniec naszej wspólnej edukacji, nie wpłynie na nasze relacje i dalej będziemy tak świetnie zgraną paczką, która nie będzie mogła się bez siebie obejść.
    Poza tym zgadzam się ze stwierdzeniem, które kiedyś usłyszałam, że najlepsze znajomości zawiera się dopiero w szkole średniej. Coś w tym jest. Ze wszystkich moich szkół, technikum będę najmilej wspominała. Jest to szkoła, o której wyjątkowo nie chcę zapomnieć, a wszystko za sprawą ludzi, którzy tam ze mną byli. Obym na studiach trafiła na dobrą grupę, żebym umiała się z nimi dogadywać, jak z moją klasą. :)
    A maturę zdamy wszyscy, taki jest plan!

    Pozdrawiam serdecznie,
    Weronika

    96pln.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję! Mam nadzieję, że za 2 lata ja będę miło wspominać liceum :D
    olusiek-blog.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje! Widać, że byłaś bardzo zżyta z klasą i świetnie spędziłaś te 4 lata :)
    maddelines.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluje :) Mam nadzieję, że matura poszła gładko :)Ja po dziewięciu latach też miło wspominam liceum i czasem tęskno do tych czasów .

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie czytać o takich wspomnieniach ;)
    Ja we wrześniu zaczęłam liceum i jestem niemal pewna, że za dwa lata będę ten okres wspominać tak samo optymistycznie jak Ty!

    http://wieczorekm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne wspomnienia :) Oj, bardzo bym chciała choć na chwilę jeszcze wrócić na szkolne korytarze.. :)
    Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe KLIK :))

    OdpowiedzUsuń